Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Harmonogram wdrażania kodeksu. Reaktywacja zawodu urbanisty.

Harmonogram wdrażania kodeksu. Reaktywacja zawodu urbanisty.


Łukasz Grzesiak's picture

By Łukasz Grzesiak - Posted on 10 luty 2017

Witam!

http://www.portalsamorzadowy.pl/prawo-i-finanse/kodeks-urbanistyczno-bud...

Co prawda uzasadnienie odnośnie do zawodu urbanisty wydaje się "dziwne" (smog), nie zmienia to jednak faktu, iż po kilku latach wracamy do kwestii wykonywania zawodu urbanisty. W jakiej postaci? Wygląda na to, że już niedługo się dowiemy.

pozdrawiam

p.m.'s picture

Dobrze jest jak jest - nie ma potrzeby żadnych zmian (oczywiście jeżeli mowa o regulacji zawodu).

Luckas12's picture

Strach się bać, co nowego wymyślą. Ciekawe czy już pakować kredki czy jeszcze czekać. Najpierw był obowiązek przynależenia do izby, pomimo składek, które szły w komin to przynależność do izby świadczyła, że ktoś miał coś wspólnego z planowaniem. Obecny stan to dla nowych ludzi chcących zajmować się tą dziedziną to jak lot w kosmos (wiesz niby gdzie lecisz, ale nie wiesz, co cię czeka i czy w ogóle wylądujesz). Za chwilę się obudzę i dowiem, że polowa ludzi z tym wykształceniem po GP, którzy nie posiadają również wykształcenia prawniczego mogą się przekwalifikować np. jak Nauczyciele na Strażnika Miejskiego), bo wyszła fajna reforma. To narazie tyle z moich obserwacji.

Artur

adam's picture

Dziwna sprawa z tym zawodem urbanisty. Jest kilka problemów:
1) co zrobić z tymi, którzy nabyli uprawnienia do wykonywania zawodu na podstawie obecnie obowiązujących przepsów? Wprowadzenie dodatkowych ograniczeń pozbawi ich tych uprawnień (np. ktoś mógł sporządzać plany ale wyspecjalizował się w warunkach zabudowy, o ile to można tak nazwać),
2) co zrobić z tymi, którzy robili dawniej praktykę, mieli ją na jakimś tam etapie, ale deregulacja sprawiła, że wywalili cały swój udokumentowany dorobek do kosza (bo po co im to teraz?), czy teraz będą mogli wykonywać zawód?
3) jak mierzyć ten czas (kto go będzie mierzył?) wymaganego kodeksem doświadczenia? Czy np. sporządzenie jednego studium, które trwało np. 5 lat (mój kolega robił studium 10 lat), bo uzgodnienia nie szły, będzie oznaczało spełnienie wymagania?
4) czy za doświadczenie można będzie uznać np. bycie w zespole projektowym, w którym odpowiadało się za ustalenie rozdzielnika do uzgodnień i narysowanie rysunku według tego, co ktoś nakazał?

No i ten smog... Debilne wytłumaczenie dla reaktywcji tak potrzebnego zawodu. Oni chyba sami nie wiedzą, po co im ten kodeks. Albo chcą mieć na kogo późnie zrzucić winę za smog w miastach: "no przecież urbanista zaprojektował...".

p.m.'s picture

Ale do czego? Był zawód - był też zawód jeżeli chodzi o jakość MPZP, mamy 'wspaniałe' przestrzenie mieszkalne, 'funkcjonalne' osiedla, 'zaspokojone' potrzeby komunikacyjne. To jeszcze z czasów, gdy urbaniści istnieli. Jakość przestrzeni mierzona była % pokrycia planami - genialna miara.

Teraz, po deregulacji gorzej nie jest. Nie ma zawodu - jest przynajmniej praca. Od czasu deregulacji niechaj sami administratorzy orzekną, jakiż nastąpił chociażby na tym portalu wysyp ogłoszeń - nie ma powrotu dla 'urbanistów' od komputerowych akwarelek.

Łukasz Grzesiak's picture

Ad 1. Osoby, które zaczęły pracować na podstawie obecnych przepisów (bez żadnych uprawnień) zostaną z niczym i będą musiały podejść np. do egzaminu weryfikującego,
Ad 2. Jak znam życie to nie, może ewentualnie będą zwolnione z weryfikacji jeśli wskażą ten udokumentowany dorobek (kwestia szczegółów),
Ad 3. Bardzo dobre pytanie :)
Ad 4. Też bardzo dobre pytanie :)

Moim zdaniem zrobią to w następujący sposób: osoby, które nabyły uprawnienia lub były wpisane na listę urbanistów na podstawie wcześniejszych przepisów na zasadzie praw nabytych dostaną prawo do wykonywania zawodu automatycznie. Reszta, ponieważ - jakkolwiek to brzmi brutalnie - de facto nie ma żadnej weryfikacji, będzie musiała starać się o wpis/weryfikację etc. Czy to jest normalne? A co jest normalne? Jak już dokonywano deregulacji to ten problem "przyszłych bezpaństwowców" poruszano, tj. fakt, że deregulacja najbardziej uderzy w nowych adeptów zawodu. I niestety tak będzie.

pozdrawiam

Luckas12's picture

Aż chce się odrazu żyć jak się słyszy o nowych zmianach... w Polsce wszytko się da. Ciekawe co zrobią z planami, które np. są w trakcje opracowania przez osoby posiadające uprawnienia na podstawie ustawy, która zlikwidowała ten zawód urbanisty? Brak stabilności prawa w tym kraju to jakaś mordęga. Myślę, że muszą tu wprowadzić jakieś rozwiązanie. Podobno prawo nie działa wstecz?

Artur

Luckas12's picture

Aż chce się odrazu żyć jak się słyszy o nowych zmianach... w Polsce wszytko się da. Ciekawe co zrobią z planami, które np. są w trakcje opracowania przez osoby posiadające uprawnienia na podstawie ustawy, która zlikwidowała ten zawód urbanisty? Brak stabilności prawa w tym kraju to jakaś mordęga. Myślę, że muszą tu wprowadzić jakieś rozwiązanie. Podobno prawo nie działa wstecz?

Artur

Damian P's picture

Czy ktoś z szanownych forumowiczów mógłby podrzucić przykład przetargu, który umożliwiałby wystartowanie w nim osoby bez doświadczenia w szeroko rozumianej "urbanistyce"? Pytam ponieważ, moim skromnym zdaniem cała ta "deregulacja" niewiele-nic nie zmieniła dla osób świeżo po studiach. W dalszym ciągu przy przetargach wymaga się niezłego zaplecza zawodowego, referencji itp. co w pewnym sensie warunkuje późniejszą jakość opracowania. Czy izba by coś zmieniła, oprócz względnego prestiżu i kilkudziesięciu zł mniej w kieszeni miesięcznie? (może jej "sąd" coś by zmienił ;), ale sądy swoje wyroki opierają na obowiązujących przepisach...ehh )

Nie jestem przeciwny ponownemu usankcjonowaniu zawodu urbanisty, ale wydaje mi się, że to tylko walka o "tytuł" i absolutnie nic nie zmieni w tym co nam leży na sercu.

Łukasz Grzesiak's picture

Damianie, na razie nikt nie mówi o reaktywacji izby zawodowej...

pzdr

Filip Sokołowski's picture

Łukasz Grzesiak napisał/a:

Ad 1. Osoby, które zaczęły pracować na podstawie obecnych przepisów (bez żadnych uprawnień) zostaną z niczym i będą musiały podejść np. do egzaminu weryfikującego, Ad 2. Jak znam życie to nie, może ewentualnie będą zwolnione z weryfikacji jeśli wskażą ten udokumentowany dorobek (kwestia szczegółów), Ad 3. Bardzo dobre pytanie :) Ad 4. Też bardzo dobre pytanie :) Moim zdaniem zrobią to w następujący sposób: osoby, które nabyły uprawnienia lub były wpisane na listę urbanistów na podstawie wcześniejszych przepisów na zasadzie praw nabytych dostaną prawo do wykonywania zawodu automatycznie. Reszta, ponieważ - jakkolwiek to brzmi brutalnie - de facto nie ma żadnej weryfikacji, będzie musiała starać się o wpis/weryfikację etc. Czy to jest normalne? A co jest normalne? Jak już dokonywano deregulacji to ten problem "przyszłych bezpaństwowców" poruszano, tj. fakt, że deregulacja najbardziej uderzy w nowych adeptów zawodu. I niestety tak będzie. pozdrawiam

A osoby, które uzyskały prawo do wykonywania zawodu na podstawie deregulacji nie mają praw nabytych?

Co do reszty postawnionych pytań (3 i 4) to jest to moim zdaniem problem wyimaginowany. Jako pracowdawca nie wyobrażam sobie jak mógłbym sobie pozwolić na zatrudnienie przez powiedzmy 3 czy 5 lat osoby, która zaimuje się cały czas tylko jedym projektem albo robi tylko rozdzielniki i rysunki. Taki zakres obowiązków to można mieć na okresie próbnym albo praktykach, ale nie w trakcie kilku lat pracy. Moim zdaniem kryterium powinno być czasowe, ale też tematyczne, bo czym innym jest zdobycie doświadczenia na kilkudziałkowych zmianach planów, czym innym praca przy całym studium lub planie miejscowym dla śródmieścia. 

 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Filip Sokołowski's picture

 Deregulacja pośrednio wpłynęła na przetargi. Jej wprowadzenie zbiegło się z podniesieniem kryterium przetargowego w ustawie o zamówieniach publicznych. Przy dzisiejszych stawkach za kwotę poniżej 30 tyś euro da się zrobić w planowaniu dokładnie wszystko. Gminy chcąc uniknąć niespodzianek ograniczyły ilośc przetargów na rzecz zapytań ofertowych, które rozsyłane są do wypróbowanych firm. Paradoksalnie więc deregulacja spowodowała skutek odwrotny od zamierzonego. Dostęp do pracy zamiast się zwiększyć, został ograniczony. A co do samych przetargów to większość z nich rozstrzygana jest za kwoty na granicy albo ponizej opłacalności. Niestety te kwoty rzutują potem na cały rynek, a w rezultacie na jakość opracowań planistycznych. 

Moim zdaniem zawód urbanisty wymaga przede wszystkim dużej praktyki. Samo skończenie studiów nie wystarczy. Nie da się pójść na skróty, choć deregulacja to teoretycznie umożliwiła. Jak dzisiaj widać, teoria jedno, a praktyka drugie. Rynek znalazł mechanizmy obronne, które zamknęły ten zawód jeszcze bardziej. I jaką mamy dzisiaj sytuację - firmy mają problemy z zatrudnianiem pracowników - albo nie ma chętnych, albo są chetni, którzy z jednej strony nic nie umieją, a z drugiej mają duże oczekiwania. Kiedyś trzeba było przepracować swoje, zdobyć doświadczenie, zaliczyć praktyki, żeby móc wystartować samodzielnie z zawodzie. Była to droga trudniejsza, bardziej wymagająca, mniej atrakcyjna finansowo, ale dawała efekt. A dziś można szybciej, łatwiej... i w efekcie mamy rzeszę absolwentów studiów, bez praktyki, bez pracy, którzy przez chwilę cieszyli się z łatwego dostępu do zawodu, dopóki rynek się przed nimi samoistnie nie zamknął z obawy przed ich optymistyczną wizją bycia samodzielnym projektantem bez doswiadczenia. 

 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Łukasz Grzesiak's picture

[quote=A osoby, które uzyskały prawo do wykonywania zawodu na podstawie deregulacji nie mają praw nabytych?[/quote]

Tzn. kto dostał? ile osób? przy czym pracowali? wszyscy studenci? Filipie, niestety dla tych ludzi, będzie to praktycznie nie do zweryfikowania. Z resztą, zwłaszcza odnośnie do rynku, zgadzam się całkowicie :)

pozdrawiam (Trójmiasto?) ;)

Filip Sokołowski's picture

 No jak to kto? Ustawa mówi, kto ma dzisiaj prawo wykonywania zawodu. I nie ma tam mowy o dorobku. Ja tego nie oceniam, choć wyżej pisałem co uważam na temat "korzyści" jakie wprowadziła deregulacja. Ja tylko poddaję pod zastanowienie twierdzenie mówiące o tym, że prawa nabyte mają urbaniści, którzy przynależeli do izby zawodowej przed jej rozwiązaniem. 

Ps. Tak, tak Trójmiasto i nigdzie się stąd już nie ruszam:)Pozdro Łukasz!

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

kontr-urbanista's picture

Prawo do wykonywania zawodu tzw. urbanisty (czyt. planisty przestrzennego) mają obecnie wszystkie osoby „skatalogowane” w art. 5 ustawy planistycznej – w/w osoby nabyły to prawo na mocy ustawy deregulacyjnej – tak więc są to ich prawa nabyte. I taki powinien być na chwilę obecną przyjęty punkt wyjścia do wszelkich dywagacji na temat prawnych możliwości reaktywacji zawodu urbanisty (czyt. planisty przestrzennego). Dla naszych rozważań nie powinno mieć znaczenia, czy wszyscy „nowouprawnieni” (tj. absolwenci) aktywowali dotychczas swoje deregulacyjne prawo, czy nie- bez względu na to, ustawowe uprawnienie do wykonywania zawodu mają cały czas i zabranie im dzisiaj tego prawa jakąś nową ustawą („reaktywującą” zawód) będzie pozbawieniem tych osób praw nabytych. Zwracam uprzejmie uwagę, że w okresie istnienia Izby Urbanistów nie wszyscy posiadający uprawnienia (wtedy ministerialne) byli członkami Izby (czy. prowadzili działalność projektową) – a przecież nie utracili przez to tych uprawnień i posiadają je do dzisiaj, chociaż nieco „zawoalowane” w art.5 ustawy planistycznej. Tak widzę to od strony formalno-prawnej (teoretycznej) – o rzeczywistych pomysłach jeszcze oficjalnie kompletnie nic nie wiemy.

kontr-urbanista's picture

Z moich wieloletnich zawodowych obserwacji środowisk „uprawnionych urbanistów”, posiadających ministerialne „glejty kompetencji” czyli „uprawnienia urbanistyczne” wynika, że znacząca część tych osób nigdy nie powinna być dopuszczona po 1994 r. do wykonywania zawodu planisty przestrzennego (urbanisty). Nie bardzo rozumiem „ustawową atencję” wobec w/w osób, nb z doświadczeniem nabytym w okresie kompletnie rozłącznym z uwarunkowaniami ostatniego dwudziestopięciolecia.
Równie wątpliwe są dla mnie potwierdzane „z urzędu” kwalifikacje zawodowe osób, które nabywały doświadczenie zawodowe po 1995 r. tj. w okresie całkowitego zaniku planowania przestrzennego.
W tym kontekście stawianie na tzw. doświadczenie zawodowe jako główny miernik przydatności do wykonywania zawodu, uważam w przypadku planistów przestrzennych za pomysł świadczący o całkowitej nieznajomości „tematu”.
Tylko „selekcja naturalna” tj. bieżąca permanentna weryfikacja poprawności wykonywanych opracowań planistycznych - tylko w ten sposób, w mojej ocenie, można wyjść z „poderegulacyjnej” matni. „Mleko się rozlało” i nie może być powrotu do jakiejkolwiek ustawowej reglamentacji dostępu do zawodu planisty przestrzennego. Należy kategorycznie zerwać z jednorazowymi „dożywotnio” wydawanymi „papierami” poświadczającymi kwalifikacje zawodowe.

Filip Sokołowski's picture

 Pełna zgoda, ale od czegoś trzeba zacząć... moim zdaniem powinno się zacząć właśnie od zdobycia doświadczenia, kolejnym krokiem powinny być uprawnienia, a potem dopiero cykliczna weryfikacja tych uprawnień. Nie ma innej drogi. 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

kontr-urbanista's picture

Nie możemy, niestety, przyjąć opcji zerowej" i czekać aż chętni do zawodu, ale bez doświadczenia, to doświadczenie zdobędą. Profesjonalni planiści są potrzebni "tu i teraz" a nie za kilka lat. Dzisiaj cały "rynek planistów" to kompletny melanż stopnia doświadczenia - nie da się ustawowo "wypreparować" tych co ewidentne "czują planistycznego bluesa" i dać im uprawnienia oraz takich którzy muszą jeszcze długo popracować aby ich doświadczenie na takie uprawnienia zasługiwało. Nigdy nie było tak, nie jest i nie będzie, że formalnie "uprawnionych" od formalnie "nieuprawnionych" dzieli merytoryczna przepaść. Nie demonizujmy własnych uprawnień - planowanie przestrzenne to nie jest wiedza tajemna przeznaczona wyłącznie dla wybitnych jednostek.To jest "gra zespołowa"- "planista-orkiestra" dość często spotykany w polskich realiach to w rzeczywistości planistyczny ignorant.
Na dzień dzisiejszy pośród przygotowanych obecnie do wykonywania zawodu planisty przestrzennego dominująca grupa to planiści posiadający świadczenia emerytalne.
Nie zniechęcajmy młodych ludzi (adeptów zawodu) sztucznymi barierami - po nas też będą potrzebni urbaniści (planiści przestrzenni). Prawdziwe doświadczenie nabywa się wieloletnia pracą w zawodzie a nie na mocy kilku papierków - zaświadczeń o "uczestnictwie" w pracach nad kilkoma (!) opracowaniami planistycznymi.



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 8 gości online