Jesteś tutajForums / Urbanistyka na studiach / ile zarabiają średnio planiści przestrzenni w Polsce?

ile zarabiają średnio planiści przestrzenni w Polsce?


michal's picture

By michal - Posted on 21 grudzień 2010

Witam,

zastanawiam się jaka jest średnia pensja osoby pełniącej stanowisko planisty przestrzennego w polskich, prywatnych biurach urbanistycznych. Z pewnością początki są trudne, ale z czasem na pewno stawka rośnie (jak wszędzie-raz wolniej, raz szybciej). Pytanie tylko jak mocno i ile może wynosić taka pensja przykładowo po 2 latach pracy. Oczywiście mam świadomość, że reguły nie ma, ale jakieś "widełki" można określić. Dziękuję za wyrażenie Waszej opini.

Pozdrawiam

Robert1's picture

z tego co czytam po forach i słyszę od ludzi to kariery i kasy w zawodzie nie można w GP uświadczyć chyba, bo praktycznie pracy po tym nie ma....

Łukasz Grzesiak's picture

pracy, szczególnie w polskiej przestrzeni, jest całe mnóstwo, tylko prawo takie a nie inne. Co to znaczy kariera?... naczelny planista kraju? ;)... To nie jest tak, że pracy nie ma, ale spójrzmy kto dziś kończy gp i dlaczego właśnie tyle "niepotrzebnych" ludzi, z przymusu?... ok. 2000 osób, z czego może 5% coś chce i na czymś im zależy... brutalne ale prawdziwe. Za dużo ludzi, za swobodny dostęp do studiów, zbyt mało wymagań intelektualnych etc.

andrzejc's picture

Nie chcę być tutaj złośliwy, ale Łukasz, mógłbyś porzucić na moment kwestię nadmiaru studentów/absolwentów GP w Polsce i odnieść się do pytania kolegi michala. Rozumiem, że w gospodarce przestrzennej powinni pracować wyłącznie ludzie z pasją ale nawet największa pasja może minąć np. jeśli otrzymuje się za to stosunkowo małe wynagrodzenie. Ja również jestem studentem GP(SGGW), ostatnio koło naukowe GP-PW zorganizowało spotkanie z Panią Urbanistką na temat naszej przyszłości w zawodzie. Oczywiście dowiedzieliśmy się, że jest bardzo ciężko: trudno jest znaleźć jakiekolwiek praktyki w biurze projektowym, praca polega głównie na pisaniu pism i negocjacjach z niezadowolonymi ludźmi, izba urbanistów potrafi przyczepić się do najmniejszego szczegółu podczas selekcji, za którą bierze na wejściu 2000 zł (po tym rozległ się śmiech na sali). Mimo to Pani powiedziała, że praca jest bardzo fajna :| Chyba niewiele osób w to uwierzyło, więc padło pytanie czy te wszystkie trudy zostaną wynagrodzone kiedy zostanie się już tym urbanistą (ile się zarabia). Pani nie potrafiła odpowiedzieć konkretnie na to pytanie, mówiąc że są jedni zarabiają dużo, drudzy mało.
Chciałbym, więc żeby ktoś jasno powiedział jak jest naprawdę bo nie wiem czy mam rzucić studia (ku zadowoleniu Łukasza). Może inni zrobiliby podobnie i problem nadmiaru studentów GP byłby częściowo rozwiązany - zostaliby sami pasjonaci gospodarki przestrzennej.
Sądzę, że pytanie zostało w miarę jasno postawione, ale na wszelki wypadek je doprecyzuję we własny sposób (nie wiem czy całkowicie poprawny). Ile zarabia (około) asystent projektanta w biurze projektowym, które wykonuje opracowania urbanistyczne? i drugie: Ile zarabia głównym projektant w biurze projektowym, które wykonuje opracowania urbanistyczne? Widać, że ludzie korzystający z tego forum w dużej części pracują w tej branży lub są w jakimś stopniu z nią związani, wydaje mi się, że wymiana takiej informacji powinna być również dla nich interesująca.

Pozdrawiam

Robert1's picture

czyli po woli dochodzimy do wniosku, że tak na prawdę bardzo ciężko jest pracować w zawodzie( i nie chodzi tu o to że ogólnie mało ludzi pracuję w zawodzie), choć Łukasz powiedział że pracy jest całe mnóstwo, ale jakoś ciężko ją znaleźć (jak napisał andrzejc odnośnie spotkania z urbanistą i co zresztą czytam w internecie), więc coś jest tu nie tak..., nawet dla tych 5% pasjonatów GP droga jest bardzo ciężka..., może po prostu nie ma dla Nas zapotrzebowania co jest równoznaczne z brakiem pracy po tym kierunku (pomijając jedną osobę co drugi rok do gminy do urzędu...). Nikt nie może jasno rozmyć obaw; a ja (i chyba 99% osób z roku) chyba podzielam zdanie Andrzeja, że chyba nie warto dalej w tym tkwić i lepiej np. zacząć inny bardziej KONKRETNY!!! kierunek

Łukasz Grzesiak's picture

... a dwa - po tym spotkaniu panie Andrzeju, widać na pewno jedno - kochamy narzekać, wszyscy na wszystko, ja też jak dało się zauważyć ;)... ale na poważnie, otóż:
1. Członkostwo w Izbie faktycznie jest obwarowane kwotą 2000 zł i ciągle (sic!) rosnącymi składkami, nawet szybciej niż w Izbie Architektów
2. Kwestia studiów - jak to w Polsce bywa, wiele rzeczy spaczono od samego początku, niby program nawiązujący do studiów regionalistycznych z np. UK, ale jednak coś nie wyszło. No nie wyszło, bo w UK studiuje ten kogo stać i faktycznie interesuje się przedmiotem swoich studiów, a w Polsce kto chce. Nawet nie ma dziś egzaminów z geografii, więc o czym mówimy? widać też wiele rzeczy po praktykantach. Pomijam już fakt, że w Polsce często utożsamia się urbanistykę z architekturą co samo w sobie jest błędem,
3. Jeśli Was to "kręci" to jak najbardziej macie szansę w zawodzie, ale staniecie przed podobnym problemem jak pewna część innych - najpierw będziecie musieli się przebić przez rzesze magistrów, którzy po prostu SĄ...
4. Kwestia praktyk w biurze - jak w każdym tzw. zawodzie zamkniętym, podobnie jak wśród np. radców prawnych... jedna beczka dziegciu... Zwykle dobrze zaczynać swoją "znajomość" z biurem jeszcze na studiach...
5. Kwestia pism i negocjacji - no cóż taka dziś jest rola urbanisty... czasy kiedy jego rola ograniczała się do zabawy rapidografem czy CADem dawno minęły. Proporcje są następujące: urbanista to w 70% prawnik, 10% mediator, 10% inspektor administracji, 5% mediator i w 5% planista (nierzadko okazuje się, że projektowanie to najłatwiejsza część procesu planowania i najkrótsza zarazem). Do tego dochodzi kwestia "spychacza" obowiązków przez urzędników danego urzędu (no przecież masz podpisaną umowę na plan, tylko nikt ci nie powiedział, że jeszcze musisz przygotować projekt uchwały w myśl rozporządzenia o technikach prawodawczych w języku XML co należy de facto do obowiązków biura rady, którego urzędnicy za TWOJE podatki byli do tego przeszkoleni, ale i tak TY to zrobisz... taki chodzący wszystkowiedzący) - co w sumie jest pozytywem, można się rozwijać cały czas intelektualnie. O warsztacie planistycznym nie wspominam,
6. Selekcja do Izby jest duża, a rozmowa trwa zwykle ponad 2 godziny - pytanie jednak czemu? Bronienie własnych interesów to oczywiście jedna kwestia, ale odmienna to poziom studentów kończących GP. Niestety. Wielu będzie po GP ale niewielu będzie mieć uprawnienia. Ale zdobycie ich to też żaden problem - dwa laty pracy Was zahartują na pewno. Zniesienie Izb jest niemożliwe, bo nad wszystkim pieczę trzyma europejska ECTP (http://www.ceu-ectp.eu/index.asp?id=25)
7. Tak, mimo wszystko praca jest ciekawa, bo ciągle musisz uczyć się od nowa, a każdy temat jest inny i wymaga za każdym razem nowego podejścia. Pracy wcale nie ma mało jako takiej, problemem jest uciekanie gmin w decyzje administracyjne zamiast realnego planowania przestrzeni co u nas jest postrzegane jako de facto problem i "wiązanie sobie rąk" na przyszłość. No ale to taka mieszanka kombinatorstwa, złego prawa, cwaniactwa i cynizmu społecznego. Cena?... będzie bardzo wysoka, np. w czasie powodzi, no ale wtedy przyjedzie Premier i powie, że "żeście sobie takiego wójta wybrali". Prawo jest złe i prowadzi do ludzkich tragedii na coraz bardziej masową skalę. Efekt zresztą zobaczymy pewnie ponownie w 2011 r. (wszystkim życzę od razu Lepszego 2011 r. - to nie sarkazm!)
8. I teraz hit sezonu - ile się zarabia?
a/ asystent jest z góry na utrudnionej pozycji ekonomicznej, bo krępują go ograniczenia w postaci chociażby limitowanego dostępu do zawodu, wiec nie ma pozycji przetargowej - ale zwykle w granicach dolnych pułapów bliższych pensji minimalnej, to tak w ramach swojej aplikacji zawodowej, z perspektywami wzrostu po pewnym czasie pracy. W różnych miastach różnie, ale myślę że wielkiej hecy nie ma
b/ projektant - to już bardzo różnie, zależy gdzie pracujesz, dla kogo i na jakich warunkach (zakład prywatny czy jednostka budżetowa samorządu?, umowa o pracę czy zlecenie?, małe miasto czy większy ośrodek?, żyjesz tylko z zamówień publicznych czy masz swoich kontrahentów także poza stricte planistycznych? etc). Powiem wprost - nie chcę rzucać kwot na forum, bo być może nie wszyscy jego uczestnicy, tego by sobie życzyli. Ale... czy się opłaca? Myślę że generalnie tak, aczkolwiek wiele zależy od Twoich predyspozycji. Poza tym nie oszukujmy się - wiele osób pracuje na etacie na stanowiskach urzędniczych i do tego prowadzi swój biznes samemu lub z kimś. To chyba najwygodniejsze, dla wielu osób...

Piotr F's picture

Jak Ci powiem że zarabia 1 tysiąc to zrezygnujesz ze studiów, a jak Ci powiem, że zarabia 5 tysięcy to zostaniesz? Znam takich co zarabiają 1 tyś, a znam takich co zarabiają nawet 10 tyś na miesiąc. Wszystko zależy jakie masz doświadczenie, czy masz prawo samodzielnego wykonywania zawodu, gdzie ten zawód wykonujesz, jaki jesteś obrotny, co potrafisz, czy masz kontakty, czy masz dorobek... słowem od wielu czynników - tak jak w każdym innym zawodzie. Jak czytam Wasze wypowiedzi to mam wrażenie ze wszystko chcielibyście mieć podane na tacy. Zadał sobie ktoś z Was pytanie, co robi by osiągnąć sukces? Czekacie aż studia skończycie i ktoś dowie się o wasz numer i zaproponuje wam pracę za 5 tyś na dzień dobry? Znam wiele przypadków ludzi, którzy przychodzą do pracowni po studiach.. nic kompletnie nie potrafią, nawet 1 programu graficznego na podstawowym poziomie, za to same oczekiwania i ciągle narzekanie.

Ps. Uwaga do kolegi wyżej "po woli" piszemy razem

Łukasz Grzesiak's picture
Piotr F napisał/a:

Zadał sobie ktoś z Was pytanie, co robi by osiągnąć sukces? Czekacie aż studia skończycie i ktoś dowie się o wasz numer i zaproponuje wam pracę za 5 tyś na dzień dobry? Znam wiele przypadków ludzi, którzy przychodzą do pracowni po studiach.. nic kompletnie nie potrafią, nawet 1 programu graficznego na podstawowym poziomie, za to same oczekiwania i ciągle narzekanie.

Ps. Uwaga do kolegi wyżej "po woli" piszemy razem

Yop... to prawda. Sam jak kiedyś kończyłem studia myślałem, że coś wiem. Pierwsze pół roku było szkołą życia w różnych aspektach pracy (od teoretycznego po praktyczne). A najgorsze jest to, że ciągle się uczysz, a i tak ciągle jest coś nowego... i tak w kółko, nigdy dość :)

Pozdrawiam

michal's picture

dzięki za odpowiedzi, choć wiele z nich nie odpowiada na moje zapytanie;)
Wnioskuje, że raczej kokosów nie ma, a jak są to trzeba na nie ciężko zapracować!
Piotrze F. -nawet jak ktoś już na studiach próbuję załapać się na jakąś praktykę w prywatnym biurze projektowym w dużym mieście to i tak ma małe szanse!!! no chyba że ma znajomości lub dużo szczęścia- wiem bo sam probuję!

Pozdrawiam z nadzieją na lepsze jutro

m.kłosia's picture

W grudziądzu na rękę 1200, praca w trakcie studiów... zobaczymy ile szefowie dadzą jak już mam dyplom inż...
Szefie wiem, że Pan przegląda to forum :D
a tak już bez żartów, to wiem, że tą pracę można wykonywać tylko jeśli się ma pasję i nikt kto tego nie kocha nie będzie się w tym babrał... ja to kocham...
u mnie na studiach (UWM) niewielu było pasjonatów. większość chciała mieć dyplom i myśleli że będzie super łatwo... kilka osób powtarza... było sporo tzw. warunków...
a kasa była znaczna za te studia ok 2200 za semestr. po co ludzie idą na cos czego nie chcą robić? nie wiem i nie rozumiem...

michal's picture
m.kłosia napisał/a:

W grudziądzu na rękę 1200, praca w trakcie studiów... zobaczymy ile szefowie dadzą jak już mam dyplom inż...
Szefie wiem, że Pan przegląda to forum :D
a tak już bez żartów, to wiem, że tą pracę można wykonywać tylko jeśli się ma pasję i nikt kto tego nie kocha nie będzie się w tym babrał... ja to kocham...
u mnie na studiach (UWM) niewielu było pasjonatów. większość chciała mieć dyplom i myśleli że będzie super łatwo... kilka osób powtarza... było sporo tzw. warunków...
a kasa była znaczna za te studia ok 2200 za semestr. po co ludzie idą na cos czego nie chcą robić? nie wiem i nie rozumiem...

Takiej odpowiedzi oczekiwałem :) czekam na wypowiedzi ludzi pracujących w innych miastach! Nie bójmy się dyskutować o zarobkach ;)

Piotr F's picture
michal napisał/a:

dzięki za odpowiedzi, choć wiele z nich nie odpowiada na moje zapytanie;)
Wnioskuje, że raczej kokosów nie ma, a jak są to trzeba na nie ciężko zapracować!
Piotrze F. -nawet jak ktoś już na studiach próbuję załapać się na jakąś praktykę w prywatnym biurze projektowym w dużym mieście to i tak ma małe szanse!!! no chyba że ma znajomości lub dużo szczęścia- wiem bo sam probuję!

Pozdrawiam z nadzieją na lepsze jutro

A co masz do zaoferowania przyszłemu pracodawcy? Umiejętność pracy w zespole, punktualność i szybkie uczenie się? Jeśli tak, to musisz zdać sobie sprawę, że jestem jednym ze 100 takich samych cv w jego biurku.. albo w skrzynce mailowej - o ile w ogóle Twój mail nie został potraktowany jako spam. Ja chętnie przyjmuje praktykantów, ale dokładnie wczytuję się w cv, zadaje konkretne pytania na rozmowie kwalifikacyjnej i wybieram sobie tych, którzy są mi w stanie coś zaoferować i sprawiają przynajmniej wrażenie, że interesują się tym co chcą robić i dbają o swój osobisty rozwój, niezależnie od studiów.

Piotr F's picture
m.kłosia napisał/a:

W grudziądzu na rękę 1200, praca w trakcie studiów... zobaczymy ile szefowie dadzą jak już mam dyplom inż...
Szefie wiem, że Pan przegląda to forum :D
a tak już bez żartów, to wiem, że tą pracę można wykonywać tylko jeśli się ma pasję i nikt kto tego nie kocha nie będzie się w tym babrał... ja to kocham...
u mnie na studiach (UWM) niewielu było pasjonatów. większość chciała mieć dyplom i myśleli że będzie super łatwo... kilka osób powtarza... było sporo tzw. warunków...
a kasa była znaczna za te studia ok 2200 za semestr. po co ludzie idą na cos czego nie chcą robić? nie wiem i nie rozumiem...

Sam jestem pracodawcą i mi byłoby wstyd dać komuś taką pensję. Twój szef najwidoczniej szuka taniej siły roboczej. Ja swoją przygodę z zawodem zaczynałem od 1400zł netto, ale to było w 2002 r. Kończyłem swoją przygodę z kwotą 5200zł na rękę. Teraz sam zatrudniam i nikomu nie płacę mniej niż 2,5 tyś na rękę (1,8 tyś dla studentów na okresie próbnym) - niemniej jednak mam konkretne oczekiwania co do wyników i umiejętności moich pracowników.

michal's picture
Piotr F napisał/a:
m.kłosia napisał/a:

W grudziądzu na rękę 1200, praca w trakcie studiów... zobaczymy ile szefowie dadzą jak już mam dyplom inż...
Szefie wiem, że Pan przegląda to forum :D
a tak już bez żartów, to wiem, że tą pracę można wykonywać tylko jeśli się ma pasję i nikt kto tego nie kocha nie będzie się w tym babrał... ja to kocham...
u mnie na studiach (UWM) niewielu było pasjonatów. większość chciała mieć dyplom i myśleli że będzie super łatwo... kilka osób powtarza... było sporo tzw. warunków...
a kasa była znaczna za te studia ok 2200 za semestr. po co ludzie idą na cos czego nie chcą robić? nie wiem i nie rozumiem...

Sam jestem pracodawcą i mi byłoby wstyd dać komuś taką pensję. Twój szef najwidoczniej szuka taniej siły roboczej. Ja swoją przygodę z zawodem zaczynałem od 1400zł netto, ale to było w 2002 r. Kończyłem swoją przygodę z kwotą 5200zł na rękę. Teraz sam zatrudniam i nikomu nie płacę mniej niż 2,5 tyś na rękę (1,8 tyś dla studentów na okresie próbnym) - niemniej jednak mam konkretne oczekiwania co do wyników i umiejętności moich pracowników.

chętnie się spotkam i zaprezentuję swoją osobę:) Może wówczas przekonam cię, że potrafię coś więcej, niż robić ksero. A w jakim mieście działa Twoja firma?

Piotr F's picture

Uważam, że aby odnieść sukces niezbędny jest wysiłek i spryt.. a dla większości z Was, studentów te pojęcia są obce.. przynajmniej jeśli chodzi o szukanie pracy. Na podstawie informacji które aktualnie posiadasz, nie powinieneś mieć problemu z dostarczeniem cv na moje biurko.. jeśli dasz radę, to gwarantuję Ci praktykę w mojej firmie.

michal's picture

może sytuacja w Katowicach wygląda bardziej kolorowo, bo w moim mieście(mimo wszystko dużym) jest zgoła innaczej...

Piotr F's picture

To kwestia podejścia pracodawcy, nie regionu... chociaż słyszałem, że w wielkopolsce jest cińko - tzn. wielkopolscy urbaniści są w stanie pracować za skrajnie niskie pieniądze (tak wygląda z przetargów) - trudno więc aby pracownikom dawali zarobić. Moja rada - albo się przeprowadź, albo szukaj pokrewnego, lepiej płatnego zajęcia.

michal's picture

o przeprowadzce nie ma mowy...a jezeli chodzi o kwestie zarobkowa to poki co, az tak mi nie zalezy na pieniadzach a mimo to ciezko o chociazby darmowe praktyki w prywatnym biurze- nie ma na to zapotrzebowania!!!

Dave's picture

Żeby tak naprawdę dowiedzieć się kto, za co, ile zarabia w jakim mieście sugeruję przygotować anonimową ankietę. Swego czasu taka ankieta została przygotowana dla geodetów i dzięki niej można było jednoznacznie dowiedzieć się ILE ;)

Warunkiem jest dobrze przemyślana i przygotowana ankieta no i oczywiście jak najliczniejsze odpowiedzi zainteresowanych :)

michal's picture

jak przygotuje taką ankietę to dm znać ;)

kritana's picture

To i ja napiszę, ile się zarabia, gdyż obecnie nie pracuję i chyba już do zawodu nie wrócę (pomimo chęci ogromnych).
Jako student (w trakcie studiów inż) w prywatnej pracowni kilka lat temu - 800zł na rękę/mies.
Jako student (praca wakacyjna, już z tytułem inż) w pracowni miejskiej - 1000zł na rękę/mies
Jako mgr inż, asystant projektanta, prywatna pracownia - 1400zł na rękę/mies.
W urzedzie miasta oferowali mi także 1400zł na rękę/mies.
Tak więc kokosów nie ma - jak ktoś musi się sam utrzymać za taką kwotę, to raczej marne szanse :/

michal's picture

rzeczywiście kokosów nie ma :)

merry.christmas's picture

A ja się zainteresowałam ostatnio zachodem i zaczęłam szperać za stażem w USA i wiecie co.. jak w końcu dojdziemy do tego gdzie oni są to będzie dopiero coś! To oczywiście wymaga ogromnego nakładu pracy ze strony tych właśnie zmotywowanych i kreatywnych absolwentów/studenów, ale jest do czego dążyć. Zachód jest na etapie tworzenia, planowania, porządkowania i kreowania przestrzeni. My jeszcze niestety musimy się przede wszystkim borykać z brakiem umocowania prawnego, z papierkami, biurokracją, skorumpowaną władzą... Mi się marzy, żebym dożyła tego czasu, kiedy choć 80% społeczeństwa będzie wiedziało czym zajmuje się planista przestrzenny albo w jakiej tematyce utrzymuje się kierunek "gospodarka przestrzenna" (bo póki co, nie wiem czy też mieliście to samo, jak wspominam nazwę kierunku to często widzę zakłopotanie na twarzy;)).
Ech, ech, może uda nam się coś zdziałać, hm?
A wtedy pewnie i zarobki też będą motywowały, tak nawiązując do tematu;)

Dave's picture

I co z tą ankietą??

m.kłosia's picture

Odpowiem tak:
Wszystko zależy od aktualnych warunków...
Splot tych warunków spowodał w tym przypadku, że trzeba było wybierać:
1. robić to co się lubi, zdobywać doświadczenie uczyć się od lidzi (moim zdaniem) godnych podziwu, którzy nie zwalniają człowieka jak jest dołek, tylko rpbią wszystko, żeby utrzymać pracowników
albo
2. przyjąć pracę za większe pieniądze ale np. w obsłudze klienta w banu (taki przykład tylko), swoją drogą to nie dla mnie,
Akurat nie należę do ludzi, którzy cenią sobie kasę ponad wszystko i wierzę w mojego szefa, gdyby mógł napewno dałby mi więcej (pozostałym też, bo wszyscy się stramy).
Zaczęłam w grudniu 2010 trzeci rok współpracy, wcześniej w październiku tego samego roku obroniłam dyplom i szef dał mi podwyżkę. Nie narzekam na swoją pracę.
Weź też pod uwagę, że twoja firma znajduje się w Katowicach a ja pracuje w Grudziądzu (pewnie nawet nie wiesz gdzie to jest). Stawki różnią się tu zasadniczo....
Takie życie, nic nie zrobisz...

m.kłosia's picture
Piotr F napisał/a:
m.kłosia napisał/a:

W grudziądzu na rękę 1200, praca w trakcie studiów... zobaczymy ile szefowie dadzą jak już mam dyplom inż...
Szefie wiem, że Pan przegląda to forum :D
a tak już bez żartów, to wiem, że tą pracę można wykonywać tylko jeśli się ma pasję i nikt kto tego nie kocha nie będzie się w tym babrał... ja to kocham...
u mnie na studiach (UWM) niewielu było pasjonatów. większość chciała mieć dyplom i myśleli że będzie super łatwo... kilka osób powtarza... było sporo tzw. warunków...
a kasa była znaczna za te studia ok 2200 za semestr. po co ludzie idą na cos czego nie chcą robić? nie wiem i nie rozumiem...

Sam jestem pracodawcą i mi byłoby wstyd dać komuś taką pensję. Twój szef najwidoczniej szuka taniej siły roboczej. Ja swoją przygodę z zawodem zaczynałem od 1400zł netto, ale to było w 2002 r. Kończyłem swoją przygodę z kwotą 5200zł na rękę. Teraz sam zatrudniam i nikomu nie płacę mniej niż 2,5 tyś na rękę (1,8 tyś dla studentów na okresie próbnym) - niemniej jednak mam konkretne oczekiwania co do wyników i umiejętności moich pracowników.

Odpowiem tak:
Wszystko zależy od aktualnych warunków...
Splot tych warunków spowodał w tym przypadku, że trzeba było wybierać:
1. robić to co się lubi, zdobywać doświadczenie uczyć się od lidzi (moim zdaniem) godnych podziwu, którzy nie zwalniają człowieka jak jest dołek, tylko rpbią wszystko, żeby utrzymać pracowników
albo
2. przyjąć pracę za większe pieniądze ale np. w obsłudze klienta w banu (taki przykład tylko), swoją drogą to nie dla mnie,
Akurat nie należę do ludzi, którzy cenią sobie kasę ponad wszystko i wierzę w mojego szefa, gdyby mógł napewno dałby mi więcej (pozostałym też, bo wszyscy się stramy).
Zaczęłam w grudniu 2010 trzeci rok współpracy, wcześniej w październiku tego samego roku obroniłam dyplom i szef dał mi podwyżkę. Nie narzekam na swoją pracę.
Weź też pod uwagę, że twoja firma znajduje się w Katowicach a ja pracuje w Grudziądzu (pewnie nawet nie wiesz gdzie to jest). Stawki różnią się tu zasadniczo....
Takie życie, nic nie zrobisz...

m.kłosia's picture

znam przypadki gdzie ruszanie głową jest mniej wartę od machinalnego potakiwania...
szacunek za twoje podejście, ale pamiętaj, że nawet Salomon z pustego w próżne nie naleje...

minerwa's picture
michal napisał/a:

dzięki za odpowiedzi, choć wiele z nich nie odpowiada na moje zapytanie;)
Wnioskuje, że raczej kokosów nie ma, a jak są to trzeba na nie ciężko zapracować!
Piotrze F. -nawet jak ktoś już na studiach próbuję załapać się na jakąś praktykę w prywatnym biurze projektowym w dużym mieście to i tak ma małe szanse!!! no chyba że ma znajomości lub dużo szczęścia- wiem bo sam probuję!

Pozdrawiam z nadzieją na lepsze jutro

A ja się z Tobą nie zgadzam. Studjuję (V rok WA PK)i pracowalam juz 3 lata w biurach w Krakowie i nikt ani inc mi niepomogło znaleść pracy. Sama uczyłam się programów graficznych (setki godzin poza nauką na studia) i sama szukalam ofert pracy. Jak na razie na kazdym spotkaniu o prace ją dostawałam. Ile włożysz tyle wyjmiesz:) Opłacała sie harowanie na studiach plus praca bo takich ludzi wkońcu doceniają.
Życzę wiec wytrwałości:)
pozdrawiam

asabust's picture
Łukasz Grzesiak napisał/a:

...
5. Kwestia pism i negocjacji - no cóż taka dziś jest rola urbanisty... czasy kiedy jego rola ograniczała się do zabawy rapidografem czy CADem dawno minęły.

No tak, ale nadal siedzą w kredkach i pisakach...

Dave's picture

I co z tą ankietą?? Czy w końcu będziemy mieli możliwość poznania wynagrodzeń planistów??
Sugeruję, aby redakcja Urbanistyki.info pociągnęła temat ankiety :)



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 20 gości online