Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Nikogo nie interesuje przyszłość zawodu urbanisty?

Nikogo nie interesuje przyszłość zawodu urbanisty?


Obrazek użytkownika kontr-urbanista

By kontr-urbanista - Posted on 22 Wrzesień 2017

Na podstawie dotychczasowej aktywności na forum odnoszę wrażenie, że środowisko skupione wokół portalu jest wyjątkowo bierne "w temacie". Ważniejsze są dla nas ceny "wuzetek"? Żadnej własnej inicjatywy? Wolimy by decydowali za nas inni (ignoranci)?

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

 Panie Marku my przedstawiliśmy i przesłaliśmy nasze stanowisko w tej sprawie. Dyskusja zdecydowanie bardziej rozwinęła się na naszym facebookowym profilu https://www.facebook.com/www.urbanistyka.info/  proszę zajrzeć! Patrząc po ilości komentarzy, to akurat temat regulacji zawodu urbanisty wzbudził największe zainteresowanie. 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Przesłane przez Państwa stanowisko to jest ocena trzech osób - ja miałem na myśli tych kilka tysięcy zarejestrowanych na portalu, którym najwyraźniej nie zależy na jakimkolwiek sensownym rozwiązaniu kwestii przywrócenia zawodu urbanisty (planisty przestrzennego). Zapewne różnym osobom z różnych powodów.

>>Dyskusja zdecydowanie bardziej rozwinęła się na naszym facebookowym profilu https<<

Ktoś z MIB to śledzi i się tymi uwagami zainteresuje? Wierzy Pan w moc facebookowych dyskusji?

Napisałem kiedyś na temat sensu konsultacji (po przesłaniu do MIB własnych propozycji rozwiązań ustawowych do kodeksu u-b):
(...)P.T. Reformatorzy otrzymują niniejszym wielowątkowe przemyślenia, refleksje, uwagi, sugestie a także autorskie pomysły, generalnie będące wynikiem wieloletnich obserwacji i analiz z pozycji neutralnego uczestnika planistycznego realu - w tym sensie niezwykle trudne do uzyskania, w trybie konsultacji, od poszczególnych uczestników procesów planistycznych (inwestorów, samorządów gminnych, korporacji zawodowych, administracji rządowej, SKO, sądów administracyjnych).

Dlaczego niezwykle trudnych? Z dwóch prostych powodów: po pierwsze - żaden z wymienionych wyżej podmiotów nie ma w zakresie swojej statutowej działalności prowadzenia studiów i analiz na potrzeby tak złożonego i skomplikowanego procesu, jakim jest reforma doktryny planowania przestrzennego; po drugie - nawet jeśli taki podmiot zostanie skłoniony do sformułowania uwag z obszaru swojej zawodowej aktywności, można mieć graniczące z pewnością przekonanie, że będą one subiektywne i powierzchowne - generalnie mało przydatne na potrzeby ewentualnej reformy (naprawy) systemu.

Ponadto trudno mi sobie wyobrazić, że tym sposobem zostaną ujawnione potencjalnie bardzo istotne, z punktu widzenia reformatorów, problemy, które nolens volens stawiają w negatywnym świetle autorów uwag, lub których usunięcie mogłoby być dla autorów mniej pożądane niż zachowanie status quo. O wiele bardziej prawdopodobne jest suflowanie pomysłów korzystnych dla "suflerów".(...)

Jakiekolwiek odnoszenie się w szczegółowy sposób do proponowanych przez MIB rozwiązań jest akceptacją (cóż z tego, że z zastrzeżeniami) przyjętej przez MIB formuły tworzenia regulacji ustawowych, a przecież ta formuła jest absolutnie nie do przyjęcia(koncepcje oderwane całkowicie od realu, ponadto dawno i wielokrotnie skompromitowane w praktyce i na dodatek proponowane ex catedra).
Jedyną formą odpowiedzi Ministerstwu na postulat udziału w konsultacjach powinno być przedstawienie własnych rozwiązań. Tak też od lat osobiście czynię.
Czy środowisk urbanistów roszczących sobie pretensje do nadania wykonywanemu zawodowi statusu zawodu zaufania publicznego nie stać na własne projekty?
W mojej ocenie jest to mocno kompromitujące te środowiska.
A propos własnych pomysłów - zapraszam do dyskusji nad moimi skonkretyzowanymi przemyśleniami na temat: http://kontrurbanista.webnode.com/

ktoś>

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

 Nie mam pojęcia czy ktoś z MIB śledzi nasza facebookową dyskusje. Myślę, ze powinien, podobnie jak sam portal, jak Pana portal itd. Nie oznacza to jednak, ze dyskutowac nie warto. Byc moze sama dyskusja skłoni część osób do przemyśleń i wysłania swoich uwag pod stosowny adres. Tego nie wiemy, bo nie ma obowiązku publikowania swoich uwag. Lista organizacji, do których został wysłany projekt do zaopiniowania była długa. Widziałem na niej TUPy i Stowarzyszenia powstałe po rozpadzie izb. Sądze, że te organizacje prześlą swoje uwagi. Szkoda tylko, że od lat nie udaje się zaangazowac większej grupy zainteresowanych w dyskusje nad koniecznymi zmianami. Takie to nasze środowisko jest (każdy sobie) i nic na to nie poradzimy. 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Jeśli prawdziwa jest zawartość zakładki Społeczność, to może dla takiej licznej społeczności warto na portalu Urbanistyka.Info stworzyć okazję do publicznej dyskusji tj. zaproponować coś własnego, autorskiego - niechby tylko szkic, pomysł na funkcjonowanie zawodu.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
kontr-urbanista napisał/a:

Jeśli prawdziwa jest zawartość zakładki Społeczność, to może dla takiej licznej społeczności warto na portalu Urbanistyka.Info stworzyć okazję do publicznej dyskusji tj. zaproponować coś własnego, autorskiego - niechby tylko szkic, pomysł na funkcjonowanie zawodu.

Co do zasady skłonny jestem się zgodzić, tyle że to powinno być wspólne stanowisko stowarzyszeń branżowych, które powinny się zebrać "przy okrągłym stole" i podać przynajmniej główne założenia/postulaty jako "bazowe" przy jakichkolwiek pracach ustawowych. Dlaczego tak nie jest?... No cóż, nie jestem filozofem, nie wiem. Mogę się tylko domyślać.

pozdrawiam

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

To miałby być "okrągły stół" z mitu o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu czy raczej typu magdalenkowego? Ten ostatni typ według mojej wiedzy jest właśnie wdrażany - chętni zapewne zdążą się jeszcze przyłączyć, będą mile widziani. Problem w tym, że rezultat jest z góry przesądzony - niewielu będzie zadowolonych. Może o to chodzi...i stąd taka cisza na forum.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Nie wiem o co komu chodzi, mogę się - jak napisałem poprzednio - tylko domyślać. Nie mam pojęcia, dlaczego "większość" wykazuje się biernością. Taka natura humana. W każdym środowisku. Wszyscy narzekają, ale chętnych do dyskusji brakuje...

Nie uważam, aby właściwym adresatem Pańskich uwag była redakcja tego Portalu. Powtórzę raz jeszcze - takie stanowisko powinno być kwintesencją dyskusji stowarzyszeń branżowych, szeroko poddane konsultacjom z wszystkimi zainteresowanymi (w czym jako jeden z kanałów jak podejrzewam Urbanistyka.info mogłaby uczestniczyć, tak aby mieć swój "projekt odniesienia" dla każdej dyskusji. Jeśli natomiast, jak Pan zapewne zakłada wszyscy w tych stowarzyszeniach są ignorantami, to nigdy nie poczuje się Pan spełniony ;)

PS. Proszę dać sobie spokój z tą "Magdalenką". Proszę to zostawić politykom.

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

PS. Proszę dać sobie spokój z tą "Magdalenką". Proszę to zostawić politykom.

pzdr

Problem w tym, że to wszystko co się dzieje wokół zawodu urbanisty od kilku dobrych lat to czysta polityka. Szkoda, że Pan tego nie widzi.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Ależ widzę i to doskonale. Jak wszystko w moim kraju, co degraduje z automatu jakąkolwiek merytoryczną dyskusję. Niestety.

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Okey, diagnozę ogólną (ogólnikową) już mamy, ale tak konkretnie: dlaczego nie zaproponujecie na portalu własnych, mniej lub bardziej konkretnych pomysłów, tak jak zaproponowaliście uwagi do projektu rządowego? Brak takich własnych pomysłów?
Czy raczej generalna zgoda na to co proponuje MIB? Chyba nie jest problemem odniesienie się np. do kwestii: co dalej z beneficjentami deregulacji? A przy okazji co z uczelniami, które zasilają szeregi w/w kolejnymi absolwentami? Czy ministerialna reglamentacja uprawnień (egzamin, czy jakiś inny patent? Jaki sposób egzekwowania odpowiedzialności zawodowej i jakie w jej ramach sankcje? Czy jakakolwiek praktyka, czy jej brak? Jakie wykształcenie brzegowe? Itd., itp. To takie skomplikowane, że potrzebne specjalistyczne, branżowe "okrągłe stoły"?
Jak można aspirować do tego zawodu i jednocześnie nie umieć odpowiedzieć na te tak banalne pytania?

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

... z prostej przyczyny - osobiście uważam, że powinien to być w miarę wypracowany na konferencjach np. pod szyldem krajowym TUPu, głos całego środowiska. Tylko tyle i aż tyle. Nie widzę potrzeby formułowania, kilkuset "prywatnych projektów ustaw", pod którymi i tak nikt się nie podpisze. To - jak Pan sam raczył zauważyć - polityka, więc albo idzie się w grupie, albo kierowanie (nawet najbardziej szczytnego projektu) jest pozbawione sensu. Tym bardziej, że np. moja opinia chociażby w odniesieniu do zawodu urbanisty w wielu kwestiach wyklucza Pańskie rozwiązania.

Poza wszystkim:
"Jak można aspirować do tego zawodu i jednocześnie nie umieć odpowiedzieć na te tak banalne pytania?"

Do kogo adresuje Pan to pytanie? Rozumiem, że do "wchodzących na rynek". Bo inaczej musiałbym uznać, że jest Pan wyjątkowo niegrzeczny.

pzdr

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

Pani Marku Pana projekt wisi na Pańskim portalu od kilku lat i jaki jest tego efekt? Czy po swoich doświadczeniach sądzi Pan, że nasz autorski projekt miałby szanse nie podzielić losu Pana projektu? Sądzę, że mamy dokładnie taką samą grupę odbiorców. 

Jeśli chodzi natomiast o odpowiedzi na zadane przez Pana pytania to te tematy poruszamy zarówno w artykułach jak i dyskusji na forum. 

 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

Poza wszystkim:
"Jak można aspirować do tego zawodu i jednocześnie nie umieć odpowiedzieć na te tak banalne pytania?"

Do kogo adresuje Pan to pytanie? Rozumiem, że do "wchodzących na rynek". Bo inaczej musiałbym uznać, że jest Pan wyjątkowo niegrzeczny.

pzdr

W pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi z (Fri, 09/22/2017 - 12:29.) wyjaśniłem o jaką (z kim) dyskusję mi chodzi. Pana i Pana Filipa opinię znam - wisi na głównej stronie portalu. Wydawało mi się, że na osobach Panów Społeczność portalu się nie kończy - czyżbym się mylił?
A pytanie jest do wszystkich, którzy "aspirują" - nie tylko do "wchodzących na rynek"

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Opinię staraliśmy się wyważyć w imieniu całego Portalu, z uwzględnieniem sugestii na forach w stosownych wątkach. Gdzie są wszyscy (większość) Społeczności urbanistycznej i czemu duża część z niej nie zabiera głosu?... nie wiem. My zabraliśmy.

Ps. Szczerze powiedziawszy jest tak samo w jak każdym innym środowisku - wielu narzeka, mało wykazuje inicjatywę, a jeszcze mniej cokolwiek robi.

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Filip Sokołowski napisał/a:

Pani Marku Pana projekt wisi na Pańskim portalu od kilku lat i jaki jest tego efekt? Czy po swoich doświadczeniach sądzi Pan, że nasz autorski projekt miałby szanse nie podzielić losu Pana projektu? Sądzę, że mamy dokładnie taką samą grupę odbiorców. 

Jeśli chodzi natomiast o odpowiedzi na zadane przez Pana pytania to te tematy poruszamy zarówno w artykułach jak i dyskusji na forum. 

 

Uważa Pan, że sytuacja uczestników dyskursu, z których jeden ma konkretne propozycje rozwiązań a drugi tylko deklaruje gotowość krytykowania propozycji innych (rządowych i nie tylko) jest równoważna. Kiedyś zwrócono mi uwagę, że sama krytyka bez własnych propozycji to krytykanctwo.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
kontr-urbanista napisał/a:
Filip Sokołowski napisał/a:

Pani Marku Pana projekt wisi na Pańskim portalu od kilku lat i jaki jest tego efekt? Czy po swoich doświadczeniach sądzi Pan, że nasz autorski projekt miałby szanse nie podzielić losu Pana projektu? Sądzę, że mamy dokładnie taką samą grupę odbiorców. 

Jeśli chodzi natomiast o odpowiedzi na zadane przez Pana pytania to te tematy poruszamy zarówno w artykułach jak i dyskusji na forum. 

 

Uważa Pan, że sytuacja uczestników dyskursu, z których jeden ma konkretne propozycje rozwiązań a drugi tylko deklaruje gotowość krytykowania propozycji innych (rządowych i nie tylko) jest równoważna. Kiedyś zwrócono mi uwagę, że sama krytyka bez własnych propozycji to krytykanctwo.

I co do zasady dobrze Panu zwrócono uwagę... powiem tak, najprościej jak potrafię, bo ciągle "inspiruje" mnie Pan do zabierania głosu w temacie, który jest tak jałowy i stary jak poszczególne ustawy o planowaniu przestrzennym. Reasumując - proszę zrozumieć to jest (co mi się też nie podoba) TYLKO I WYŁĄCZNIE polityka. Niestety. Przy takim podejściu, aby być w ogóle wysłuchanym przysłowiowe Ministerstwo musi naprzeciw siebie mieć mniej więcej równorzędnego partnera i to powie Panu każdy polityk. Dlatego też mówię o jakieś afiliacji stanowiska urbanistów. W innym przypadku - Pańskim czy naszym, jest to zabawa i robienie czegoś "dla idei". Jest to niestety smutne i brutalne, ale prawdziwe. Co więcej - to jest rozumienie problemu, które wyjaśniono mi kiedyś face-to-face. I stąd też, nawiązując do słów Filipa, nikt "tam na górze" nie traktuje (być może ponownie - niestety) również i Pańskiego stanowiska/zaproponowanego projektu poważnie. Co najwyżej wzruszy ramionami... Skoro nie ma zintegrowanego wokół "idei" (podkreślam wokół idei, nie pieniędzy) środowiska urbanistów, to i nie będzie niczego ponad jakieś minimum. Powiało defetyzmem... :/

Moje/nasze zdanie Pan zna, bo w wielu dyskusjach, także z Panem, się one przewijało. I często było sprzeczne z Pana opinią.

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

Niestety. Przy takim podejściu, aby być w ogóle wysłuchanym przysłowiowe Ministerstwo musi naprzeciw siebie mieć mniej więcej równorzędnego partnera i to powie Panu każdy polityk. pzdr

Przecież taki "równorzędny" partner po przeciwnej niż Ministerstwo stronie jest ex definitione niemożliwy. Ale i nie jest potrzebny. Potrzebne, wręcz konieczne są za to równorzędne a w tym konkretnym przypadku lepsze, pomysły na funkcjonowanie zawodu urbanisty. Takim lepszym pomysłem jest np. moja propozycja - choć nie uważam, że powinna być jedyną kontrpropozycją. Jakie ma znaczenie, że "wisi" kilka lat na portalu i nie wzbudza żadnego zainteresowania? Nawet takie pozornie "bezproduktywne" wiszenie moim zdaniem ma swój sens - projekt jest na tyle precyzyjny, że każdy następny "pomysłodawca" będzie się musiał odnieść (oczywiście "korespondencyjnie")do moich propozycji (a tym samym, ujawnić swoje intencje). I być może w tym tkwi "problem" braku zainteresowania moim projektem - niechęć do ujawnienia swoich własnych, być może, niezbyt górnolotnych, intencji i poglądów. Nie ma się co czarować - roboty na rynku, tyle co kot napłakał, mamy już uprawnienia, działamy, nie dotyczy nas wymóg egzaminu - po co nam dyskusje i "rewolucja" w temacie - propozycja Ministerstwa załatwia nam wszystko - jest "wporzo".
A propos pomysłów - nie istnieją "zbiorowe pomysły" - zbiorowe to mogą być kompromisy, a te jak wiadomo są z reguły "zgniłe".

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
kontr-urbanista napisał/a:

Przecież taki "równorzędny" partner po przeciwnej niż Ministerstwo stronie jest ex definitione niemożliwy. Ale i nie jest potrzebny. Potrzebne, wręcz konieczne są za to równorzędne a w tym konkretnym przypadku lepsze, pomysły na funkcjonowanie zawodu urbanisty. Takim lepszym pomysłem jest np. moja propozycja - choć nie uważam, że powinna być jedyną kontrpropozycją. Jakie ma znaczenie, że "wisi" kilka lat na portalu i nie wzbudza żadnego zainteresowania? Nawet takie pozornie "bezproduktywne" wiszenie moim zdaniem ma swój sens - projekt jest na tyle precyzyjny, że każdy następny "pomysłodawca" będzie się musiał odnieść (oczywiście "korespondencyjnie")do moich propozycji (a tym samym, ujawnić swoje intencje). I być może w tym tkwi "problem" braku zainteresowania moim projektem - niechęć do ujawnienia swoich własnych, być może, niezbyt górnolotnych, intencji i poglądów. Nie ma się co czarować - roboty na rynku, tyle co kot napłakał, mamy już uprawnienia, działamy, nie dotyczy nas wymóg egzaminu - po co nam dyskusje i "rewolucja" w temacie - propozycja Ministerstwa załatwia nam wszystko - jest "wporzo".
A propos pomysłów - nie istnieją "zbiorowe pomysły" - zbiorowe to mogą być kompromisy, a te jak wiadomo są z reguły "zgniłe".

No to znowu mamy trochę inne zdanie na przedmiotową kwestię w zakresie "diagnozy równorzędności" podmiotów. Pan oczywiście dokładnie wie, że słowo "równorzędny" ma tu znaczenie metaforyczne a nie faktyczne. Natomiast zgadzamy się co do ostatecznych intencji. Czasami odnoszę podobne wrażenie. No i jeszcze kwestia kompromisów - proszę przyjąć do wiadomości: całe planowanie przestrzennego to jeden wielki kompromis, włącznie z regułami na jakich ma się opierać wykonywanie zawodu urbanisty. Nigdy to nie będzie ani Pana ani mój/nasz pomysł. Zawsze to będzie kompromis, który nikomu się nie będzie do końca podobał. Clou w tym aby zachowywał przynajmniej podstawowe zasady przejrzystości i logicznego rozłożenia "systemu kar i marchewek", również w zakresie organów nadzoru i decydentów gminnych.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

Nigdy to nie będzie ani Pana ani mój/nasz pomysł.

Jest Pan pewien?

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Zbyt dobrze znam realia polityki i sposób myślenia polityków... ale życzę Panu (i sobie/nam) powodzenia...

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

... z prostej przyczyny - osobiście uważam, że powinien to być w miarę wypracowany na konferencjach np. pod szyldem krajowym TUPu, głos całego środowiska. Tylko tyle i aż tyle. Nie widzę potrzeby formułowania, kilkuset "prywatnych projektów ustaw", pod którymi i tak nikt się nie podpisze. To - jak Pan sam raczył zauważyć - polityka, więc albo idzie się w grupie, albo kierowanie (nawet najbardziej szczytnego projektu) jest pozbawione sensu. Tym bardziej, że np. moja opinia chociażby w odniesieniu do zawodu urbanisty w wielu kwestiach wyklucza Pańskie rozwiązania.

Tym "głosem za" jest wypowiedź dr inż. arch. Barbary Zastawniak, rzeczoznawcy TUP i b. rzeczoznawcy b. Polskiej Izby Urbanistów nt.: „Kwalifikacja i kompetencje urbanistów” w ramach Seminarium TUP w dniu 25.06.2014 r. nt.:”Deregulacja zawodu urbanistów”.W zasadzie to jest głos "za" odrzuceniem koncepcji egzaminów ministerialnych, podobnie jak w przypadku moich propozycji. To "wspólne spojrzenie" w mojej ocenie tworzy dobrą podstawę do dyskusji nad rozwiązaniami "nieegzaminacyjnymi" przywrócenia zawodu urbanisty.
Poniżej najbardziej interesujący fragment:
KWALIFIKACJE I UMIEJĘTNOŚCI, KTÓRE POWINIEN POSIADAĆ URBANISTA PROWADZĄCY PRACE PROJEKTOWE
(...) Otóż żadna, nawet najlepsza uczelnia nie jest w stanie w pełni przygotować swych absolwentów do prowadzenia tych prac. Bowiem, oprócz znajomości teorii i zasad kształtowania układów przestrzennych, a nawet zapoznania studentów z podstawami prawnymi i zasadami organizacji prac urbanistycznych - niezbędne są umiejętności praktyczne, których w warunkach uczelni nie jest się w stanie uzyskać.
Chodzi tu o umiejętności takie, jak:

• Umiejętność kierowania pracą zespołu współpracujących specjalistów różnych dziedzin (specjaliści z zakresu nauk przyrodniczych, w tym zakresu zagadnień fizjograficznych, z zakresu zagadnień komunikacyjnych, kształtowania i funkcjonowania systemów infrastruktury technicznej, niejednokrotnie socjologów, rolników czy specjalistów z zakresu wyceny nieruchomości). Ważne są przy tym umiejętności merytoryczne głównego projektanta, w postaci znajomości poszczególnych dziedzin pozwalającej na współpracę z różnymi specjalistami, na umiejętne stawianie im pytań i zadań do wykonania, a także na wykorzystywanie i przetwarzanie wyników ich pracy w toku opracowywania projektu (nie jest bowiem prawdą, że dobrze zrobiony projekt może być jedynie zlepkiem nieprzetworzonych wyników prac tych specjalistów).
• Umiejętność organizowania prac takiego zespołu, niejednokrotnie w trudnej sytuacji finansowej (za całość finansów odpowiada główny projektant; współpracujących specjalistów z reguły niewiele obchodzi, że projektant dysponuje bardzo ograniczonymi środkami finansowymi).
• Umiejętność formułowania rozwiązań planistycznych – możliwie prawidłowych z punktu widzenia teorii urbanistyki i jednocześnie dostosowanych do realiów wynikających z cech terenu objętego opracowaniem, uwzględniających ponadto oczekiwania i aspiracje władz lokalnych i lokalnej społeczności, a także warunki i możliwości realizacyjne.
• - Umiejętność poruszania się w gąszczu licznych i nieustannie modyfikowanych przepisów prawa. Główny projektant odpowiada bowiem za zgodność projektu z obowiązującymi przepisami. Próbowano kiedyś oszacować ich ilość: wyliczono kilkadziesiąt ustaw i ponad dwieście przepisów wykonawczych oraz innych aktów prawnych w większym lub mniejszym stopniu wiążących się z zagadnieniami planowania przestrzennego. Oprócz ustawy zasadniczej (obecnie – o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym) i kilku przepisów wykonawczych do niej, planowanie przestrzenne ma związek z szeregiem przepisów prawa materialnego, jak: Prawo budowlane, Ustawa o gospodarce nieruchomościami, Prawo wodne, Prawo geologiczne i górnicze, Prawo ochrony środowiska, Ustawa o ochronie przyrody, Ustawa o dostępie do informacji o środowisku, Ustawa o ochronie dóbr kultury, Ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych, Ustawa o drogach publicznych, Ustawa o cmentarzach, Ustawa o scalaniu gruntów, Prawo geodezyjne i kartograficzne i szereg innych, a także z takimi przepisami, jak: Ustawa o samorządzie gminnym, Ustawa o samorządzie powiatowym, Ustawa o samorządzie wojewódzkim, Prawo zamówień publicznych, Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów i innymi. Związki z planowaniem przestrzennym wykazują też z liczne przepisy wykonawcze do tych aktów prawnych.
• Niezbędna jest umiejętność formułowania ustaleń, zwłaszcza planów miejscowych z zachowaniem warunków określonych w Zasadach techniki prawodawczej (obowiązujących na mocy stosownego rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów – tak, aby sposób ich zapisu spełniał te warunki, a treści w prawidłowy sposób określały warunki i zasady zagospodarowania przestrzennego danego obszaru.
• Niezbędna jest umiejętność porozumiewania się i negocjowania z przedstawicielami organów administracji rządowej i stosownych urzędów innych jednostek organizacyjnych zajmujących się różnymi dziedzinami związanymi z zagospodarowaniem przestrzennym - potrzebna niejednokrotnie w toku opiniowania i uzgadniania projektów.
• Niezbędna jest umiejętność porozumiewania się i negocjowania z władzami gmin, tak, by projektant mógł ustalać rozwiązania możliwie najbardziej prawidłowe z fachowego punktu widzenia, przy jednoczesnym uwzględnieniu racjonalnych oczekiwań i życzeń tych władz i nie dopuszczać do rozwiązań nieprawidłowych – nie popadając przy tym w konflikt z tymi władzami, lecz współpracując z nimi.
• Niezbędna jest też umiejętność porozumiewania się i negocjacji z lokalną społecznością gminy, umiejętność „znalezienia się” w niejednokrotnie trudnych i konfliktowych sytuacjach, jasnego i czytelnego - dla osób nie mających wiedzy i przygotowania z zakresu planowania przestrzennego – przedstawiania występujących problemów, obrony swoich racji, bez doprowadzania do konfliktów i pokazywania swojej „wyższości” z racji swego fachowego przygotowania.
Te wszystkie umiejętności, projektant – urbanista odpowiedzialny za całość opracowania, nabywa nie w toku studiów, lecz w trakcie praktyki zawodowej; w zakresie podstawowym w początkowych latach pracy i doskonali te umiejętności w ciągu całego okresu uprawiania zawodu. To jest właśnie powodem, dlaczego środowisko urbanistów jest tak zbulwersowane ostatnimi decyzjami władz państwowych, uważając je za niepodyktowane względami merytorycznymi, wręcz błędne i nieracjonalne.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

No i trudno się z tym nie zgodzić. A co ma wiedzieć Decydent i Organ Nadzoru??? Bo urbanista ma wiedzieć "wszystko", to już wiemy... :)

pzdr

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Okazuje się, że jeśli podzielamy poglądy zaprezentowane przez B. Zastawniak, a tak to odczytuję, (czyt.: propozycja ministerialna jednorazowego przyznawania dożywotnich glejtów na niekontrolowany dostęp do zawodu jest mocno niefortunna) to opcji na reaktywację zawodu urbanisty do naszej dyspozycji pozostaje niewiele, a praktycznie jest jedna - permanentna kontrola pracy urbanistów. Jeśli i to już mamy rozstrzygnięte to trzecią (ostatnią) kwestią są kryteria w zakresie wymaganego wykształcenia kierunkowego. Osobiście jestem za dopuszczeniem wszystkich absolwentów studiów o kierunku urbanistyka, architektura, gospodarka przestrzenna. To wszystko. A Panowie? Jakie macie poglądy w tym zakresie?

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

A co ma wiedzieć Decydent i Organ Nadzoru??? Bo urbanista ma wiedzieć "wszystko", to już wiemy... :)
pzdr

Nie lubię się powtarzać, ale aby odpowiedzieć na Pańskie pytanie (trochę poza głównym wątkiem) muszę przywołać swoją wcześniejszą wypowiedź z marca tego roku, kiedy na tym portalu dyskutowaliśmy na temat przyszłości zawodu urbanisty:

Submitted by kontr-urbanista on Tue, 03/21/2017 - 22:42.

>>Patologia prawnicza doprowadziła do tego, że dzisiaj jakość planów miejscowych mierzy się tylko i wyłącznie przez pryzmat prawa. Urbaniści pozwolili sobie wejść na głowę i dzisiaj zamiast projektować to wertują orzeczenia sądów.<<

Poziom opracowań planistycznych to jakość odwzorowania koncepcji urbanistycznej w języku prawnym. I tylko to może być mierzone i oceniane "z urzędu" - jakość warstwy merytorycznej (koncepcja urbanistyczna) to zadanie dla uczelni (czyt. poziom kształcenia na kierunkach okołoplanistycznych). Urbanista, który nie potrafi zapisać swoich urbanistycznych koncepcji w języku prawnym, obligatoryjnym dla planów zagospodarowania przestrzennego (prawo miejscowe), nie może być dobrym planistą przestrzennym.
Tylko tyle planu miejscowego, ile w tym dokumencie prawa. Nie są ustaleniami planu miejscowego zapisy, które nie mają oparcia w przepisach prawa. Planowanie przestrzenne to nie jest działanie na „ziemi niczyjej” tylko na „żywym organizmie” własności z konstytucyjnie usankcjonowaną jej ochroną. Prawników administracji architektoniczno-budowlanej, nadzoru budowlanego, sądów administracyjnych nie interesuje warstwa merytoryczna (koncepcja urbanistyczna) – „narzędzia poznawcze” tych instytucji to wyłącznie język prawa. Uporczywe kontestowanie tego faktu to droga donikąd.



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 16 gości.