Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Regulacja zawodu urbanisty - jakie są Wasze komentarze na temat projektu ustawy

Regulacja zawodu urbanisty - jakie są Wasze komentarze na temat projektu ustawy


Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

By Filip Sokołowski - Posted on 01 Wrzesień 2017

Zgodnie z artykułem www.urbanistyka.info/content/regulacja-zawodu-urbanisty-ruszy%C5%82y-konsultacje-publiczne-projektu-ustawy-o-architektach-in%C5%BCy ruszyły konsultacje publiczne projektu Ustawy o architektach, inżynierach budownictwa oraz urbanistach. Jakie są Wasze opinie na temat tego projektu i zaproponowanego sposóbu regulacji zawodu urbanisty?

 

Obrazek użytkownika adam

Moje wrażenie jest takie: jeśli ta ustawa ma wejść w życie, to biorąc pod uwagę wysokośc kary za wykonywanie zawodu urbanisty bez uprawnień lepiej, żeby to się stało dużo wcześniej albo dużo później niż wejdzie (jeśli wejdzie) w życie Kodeks.

Obrazek użytkownika Łukasz1987

Mnie zastanawia kilka spraw:
1. Czy można komuś zabrać prawo wykonywania zawodu skoro go wykonuje - co z prowadzonymi sprawami przez osobę, która straci prawo do wykonywania zawodu - gmina będzie miała go prawo zaskarżyć i żądać odszkodowania??
2. Ile trwało będzie powoływanie komisji weryfikacyjnej i jaki będzie zakres egzaminu??
3. "Wykonywania przez urbanistę obowiązków w sposób rzetelny, bezstronny i terminowy, co to ma oznaczać i kto w czytelny sposób to zweryfikuje?? Przy dzisiejszych regulacjach prawnych i czasie wymaganym na procedurę nie zawsze da się zmieścić w terminach ustalonych np. z gminami ponadto nie tylko urbanista odpowiada za procedurę np. planu.
4. Śmieszy mnie tylko, że urbanistą będzie mogła zostać osoba bez doświadczenia i pojęcia,
a osoba która zda egzamin państwowy. Proponuję takie same regulacje dla lekarzy, sędziów i polityków. Wygląda to dla mnie trochę kuriozalnie.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Szanowny Panie Filipie, na początku tego roku dość sceptycznie ocenił Pan mój projekt przywrócenia zawodu urbanisty - ma Pan więc teraz rządową alternatywę. Jest Pan usatysfakcjonowany?

Obrazek użytkownika Luckas12

Nie rozumiem przesłania tej ustawy, ktoś tego nie przemyślał, co właśnie z ludźmi prowadzącymi legalnie działalność? Mam zawiesić i czekać na łaskę "Bogów". Rozumiem, że polski system polityczny jest taki, że jak poprzedni coś wprowadzili to my teraz musimy to zmienić nie patrząc na jednostki. Izby to był wymysł, ale to bije izby na głowę. Szara strefa wraca do łask po wejściu w życie proponowanych zmian ponownie 10 urbanistów będzie pracowało na jednego. Naprawdę należałoby zadać sobie pytanie, kto na tym skorzysta.

Artur

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

>>Art. 129. Wykonywanie zawodu urbanisty polega na sporządzaniu projektów aktów
planowania przestrzennego, raportów krajobrazowych oraz na opracowywaniu opinii lub
analiz urbanistycznych, o których mowa w ustawie z dnia … Kodeks urbanistyczno –
budowlany (Dz. U. ….). <<
Dlaczego kluczowy? Proponowany "projekt" przywrócenia zawodu urbanisty związany jest z jednoczesnym uchwaleniem kodeksu u-b, a tego ostatecznie w mojej ocenie nie będzie. Natomiast projekt "przywrócenia" sam w sobie jest "niesłychanie" interesujący (obezwładniający) - brak mi słów aby wyrazić ocenę jego "idei przewodnich". Może ktoś inny da radę...

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

kontr-urbanista napisał/a:

Szanowny Panie Filipie, na początku tego roku dość sceptycznie ocenił Pan mój projekt przywrócenia zawodu urbanisty - ma Pan więc teraz rządową alternatywę. Jest Pan usatysfakcjonowany?

W mojej ocenie projekt niewiele zmieni, o ile w ogóle będzie miał okazje wejść - na co zwrócił Pan już uwagę i z czym się w pełni zgadzam. Zmiany są pozorne, bo w rzeczywistości wracamy do stanu sprzed deregulacji z paroma zmianami, które albo są zmianami nieistotnymi albo zmianami pustymi, które może w załozeniu brzmią rewolucyjnie, ale w praktyce nic nie zmienią. Wszyscy czynni zawodowo, który przed deregulacją "byli uprawnieni" po złożeniu wniosku o wpis do centralnego rejestru urbanistów dostaną ten wpis i będą nadal uprawnieni. A cała reszta będzie musiała stanąć przed komisją egzaminacyjną, której skład też budzi pewne wątpliwości. Ustawa uprzykrzy życie w szczególności tym, którzy korzystając z deregulacji założyli działalność w zakresie planowania przestrzennego. Swoją drogą ciekawe czy ktoś pokusił się o analizę ile takich osób jest i czy 1 termin egzaminu w roku nie spowoduje, ze część będzie tą działalność musiała na conajmniej rok zawiesić na kołku lub dogadać się z kimś uprawnionym. Wymóg doskonalenia zawodowego i zbierania  punktów za szkolenia też już przerabialiśmy. Tym razem jednak ilość wymaganych godzin, w jakich będzie musiał uczestniczyć uprawniony urbanista jest znacznie większa i wynosi tydzień na rok. Biorąc pod uwagę, że dzień szkolenia potrafi kosztować ok 300 - 400zł to dla wielu osób moze być to bardzo poważne obciążenie. Czemu ma służyć ten wymóg, skoro samo uczestniczenie w szkoleniu nie gwarantuje jeszcze podnoszenia swoich kompetencji, a okresowej weryfikacji wiedzy nie przewidziano. Nie wiem. No i jeszcze postępowania dyscyplinarne, kary, nagany itd. Obstawiam, ze przepisy te będą martwe. Trudno mi sobie też wyobrazić jak urbanista sporządzający plan dorzuca do dokumentacji karteczkę, ze się nie zgadza z tym co robi i robi to dalej. Te rozwiązanie jest wręcz komiczne. 

Czego mi tutaj zabrakło:

1. Przede wszystkim wymóg odbycia praktyk zawodowych. One są kluczowe, szczególnie, że zrezygnowano z niezbędnego wykształcenia,

2. Okresowa weryfikacja wiedzy - przy tak dużym tempie zmieniających się przepisów weryfikacja wiedzy jest bardzo potrzebna. Poza tym jeśli miałby wejść KUB to weryfikacja wiedzy powinna się odbyć po szeregu obowiązkowych szkoleń na temat nowych regulacji i dotyczyć wszystkich bez wyjątku. 

3. Przywrócenie wymogu określonego wykształcenia (do przemyślenia jakie miałyby być to kierunki). Studia mają na celu dać podstawę teoretyczną. 

4. Szkolenia nie tylko dla osób wpisanych do centralnego rejestru, ale wszystkich, którzy chcą się o wpis ubiegać.  

5. Egzamin odbywający się cześciej niż 1 raz w roku.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Komentarz do tego projektu ustawy może być tylko jeden - jest to pomysł, którego jedynym miejscem jest kosz. Merytoryczna dyskusja na temat tego projektu nie ma najmniejszego sensu (nawet jeśli niektórym już się zaczął cały projekt podobać)- to legislacyjne nieporozumienie, które nigdy nie powinno się zdarzyć.

Obrazek użytkownika Luckas12

zgadzam się z przedmówcą ja również uważam, że miejsce tej ustawy to kosz bo tylko w Polsce tak się dzieje, ze jednak prawo może działać wstecz.

Artur

Obrazek użytkownika wlisiec

Drodzy Państwo

Może Panowie wiedzą kto będzie egzaminował dzisiejszych nielegalnych urbanistów?
A także jak odpowiedzieć na pytania, na które dziś sądy administracyjne mają odmienne zdania w zakresie formułowania ustaleń planów miejscowych.
Może na egzamin trzeba będzie przyjść z dwiema teczkami wyroków – jedną za dopuszczalnością stosowania ustaleń, drugą przeciw. A może trzeba będzie przyjść od razu z własnym prawnikiem, który ma ponoć w przyszłości nadzorować każdy proces legislacyjny? Po drugie wiedza i doświadczenie wykuwane o obecne obowiązujące przepisy w świetle nowego kodeksu budowlanego staną się chyba przestarzałe, a może wręcz demoralizujące.

Jeszcze jedno pytanie: jaki tekst miałaby zawierać „notatka sprzeciwu urbanisty” np. taki? „Sprzeciwiam się mieszkaniówce na działce rolnej szwagra prezydenta miasta, ale zapłacili mi za projekt x-tysiąca, a więc mogę się już nie sprzeciwiać”.

Albo ogłosimy: Wykonuję projekty bez sprzeciwu na piśmie o cenie –x, bez odrazy –y, bez mrugnięcia okiem- z, z uśmiechem na twarzy za x+y a za … dodatkowo robimy loda gratis.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Szczerze, to trudno nawet odnieść się do przedstawionego projektu ustawy. Przepisy w zasadzie konserwują status quo, jeszcze z czasu izb. Tyle, że pod innymi nazwami. Warto byłoby jednak odpowiedzieć na proces konsultacji społecznych - dla zasady. Nie wiem czy to coś da, ale na pewno nie pozwoli "cicho" siedzieć...

pozdrawiam

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
Łukasz Grzesiak napisał/a:

Przepisy w zasadzie konserwują status quo, jeszcze z czasu izb. Tyle, że pod innymi nazwami.

Chyba czytaliśmy dwa różne projekty ustawy

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Jestem w stanie przyznać - jest gorszy, z zachowaniem wszystkich ułomności poprzedniego systemu. Świetnie rozbudowano np. system karania i płacenia ukrytych składek... Mimo wszystko uważam, że należałoby się formalnie odnieść do projektu ustawy.

pozdrawiam

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

@Filip Sokołowski, @Łukasz Grzesiak
"jesteśmy przeciw a nawet za"?
Szczegóły w wątku "Społeczność" (ostatni wpis)

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

 ???

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika musssli

ja jestem ciekawa czy to w końcu przejdzie czy nie. Aktualnie, odnosząc się do p. 4 Pana wypowiedzi jest to coś na co wyczekuję - jestem po architekturze krajobrazu, ale pracuję w biurze urbanistycznym, niestety nigdy nie będę mogła się usamodzielnić pomimo wiedzy i doświadczenia jeśli nie ukończę kolejnych studiów (GP albo Architektura). Sami widzicie ile jest roboty w tym, czasem zostaję nawet na weekendy bo tyle tego jest, nawet nie ma kiedy zrobić kolejnych studiów i biegać na te kolokwia. Szczerze ja liczę że spełni się ten punkt albo chociaż dopuszczą architektów krajobrazu skoro i tak tego się na studiach uczymy...

Obrazek użytkownika czarownicaz
musssli napisał/a:

ja jestem ciekawa czy to w końcu przejdzie czy nie. Aktualnie, odnosząc się do p. 4 Pana wypowiedzi jest to coś na co wyczekuję - jestem po architekturze krajobrazu, ale pracuję w biurze urbanistycznym, niestety nigdy nie będę mogła się usamodzielnić pomimo wiedzy i doświadczenia jeśli nie ukończę kolejnych studiów (GP albo Architektura). Sami widzicie ile jest roboty w tym, czasem zostaję nawet na weekendy bo tyle tego jest, nawet nie ma kiedy zrobić kolejnych studiów i biegać na te kolokwia. Szczerze ja liczę że spełni się ten punkt albo chociaż dopuszczą architektów krajobrazu skoro i tak tego się na studiach uczymy...

CO ZA BEŁKOT!! Czytać się nie da!!

Teraz GP można zrobić jako studia podyplomowe. Ja jakoś dałam radę skończyć dziennie GP, drugi kierunek Górnictwo i geologię, studia podyplomowe: system informacji przestrzennej i szacowanie nieruchomości i sobie pracuję samodzielnie, bez łaski i proszenia.

Ja osobiście mam nadzieję że projekt trafi do kosza. Śmieszą mnie argumenty o spadku jakości planów, głównie wykonanych przez osoby z uprawnieniami.

Wzrost konkurencyjności podnosi jakość usług na rynku. Najlepsi wygrywają, ich praca sama się obroni.

Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika musssli
czarownicaz napisał/a:
musssli napisał/a:

ja jestem ciekawa czy to w końcu przejdzie czy nie. Aktualnie, odnosząc się do p. 4 Pana wypowiedzi jest to coś na co wyczekuję - jestem po architekturze krajobrazu, ale pracuję w biurze urbanistycznym, niestety nigdy nie będę mogła się usamodzielnić pomimo wiedzy i doświadczenia jeśli nie ukończę kolejnych studiów (GP albo Architektura). Sami widzicie ile jest roboty w tym, czasem zostaję nawet na weekendy bo tyle tego jest, nawet nie ma kiedy zrobić kolejnych studiów i biegać na te kolokwia. Szczerze ja liczę że spełni się ten punkt albo chociaż dopuszczą architektów krajobrazu skoro i tak tego się na studiach uczymy...

CO ZA BEŁKOT!! Czytać się nie da!!

Teraz GP można zrobić jako studia podyplomowe. Ja jakoś dałam radę skończyć dziennie GP, drugi kierunek Górnictwo i geologię, studia podyplomowe: system informacji przestrzennej i szacowanie nieruchomości i sobie pracuję samodzielnie, bez łaski i proszenia.

Ja osobiście mam nadzieję że projekt trafi do kosza. Śmieszą mnie argumenty o spadku jakości planów, głównie wykonanych przez osoby z uprawnieniami.

Wzrost konkurencyjności podnosi jakość usług na rynku. Najlepsi wygrywają, ich praca sama się obroni.

Pozdrawiam!

Nie wiem czemu od razu tak niemiło. Dla Ciebie może to i bełkot, fajnie że dawałaś/eś radę, ja na studiach też mocno zapierniczałam, pracowałam, i uczyłam się tego, co robię w pracy, tylko z tą różnicą, że architekci krajobrazu nie mają dostępu do uprawnień obecnie. Dlatego kosztem praktyki pracy musiałabym robić studia, co dla mnie jest bez sensu, a weekendy w tym momencie odpadają na bieganie na uczelnię bo nie każdy ma identyczną sytuację życiową, z resztą jak pisałam, zleceń jest tyle że nawet w weekendy często pracuję. Więc dla Ciebie to bełkot a dla mnie szansa. Nie pcham się do zawodu jako ziomeczek po psychologii czy innych stosunkach międzynarowych tylko jednak czymś pokrewnym, a jednak widać jak jest.

Obrazek użytkownika czarownicaz
musssli napisał/a:
czarownicaz napisał/a:
musssli napisał/a:

ja jestem ciekawa czy to w końcu przejdzie czy nie. Aktualnie, odnosząc się do p. 4 Pana wypowiedzi jest to coś na co wyczekuję - jestem po architekturze krajobrazu, ale pracuję w biurze urbanistycznym, niestety nigdy nie będę mogła się usamodzielnić pomimo wiedzy i doświadczenia jeśli nie ukończę kolejnych studiów (GP albo Architektura). Sami widzicie ile jest roboty w tym, czasem zostaję nawet na weekendy bo tyle tego jest, nawet nie ma kiedy zrobić kolejnych studiów i biegać na te kolokwia. Szczerze ja liczę że spełni się ten punkt albo chociaż dopuszczą architektów krajobrazu skoro i tak tego się na studiach uczymy...

CO ZA BEŁKOT!! Czytać się nie da!!

Teraz GP można zrobić jako studia podyplomowe. Ja jakoś dałam radę skończyć dziennie GP, drugi kierunek Górnictwo i geologię, studia podyplomowe: system informacji przestrzennej i szacowanie nieruchomości i sobie pracuję samodzielnie, bez łaski i proszenia.

Ja osobiście mam nadzieję że projekt trafi do kosza. Śmieszą mnie argumenty o spadku jakości planów, głównie wykonanych przez osoby z uprawnieniami.

Wzrost konkurencyjności podnosi jakość usług na rynku. Najlepsi wygrywają, ich praca sama się obroni.

Pozdrawiam!

Nie wiem czemu od razu tak niemiło. Dla Ciebie może to i bełkot, fajnie że dawałaś/eś radę, ja na studiach też mocno zapierniczałam, pracowałam, i uczyłam się tego, co robię w pracy, tylko z tą różnicą, że architekci krajobrazu nie mają dostępu do uprawnień obecnie. Dlatego kosztem praktyki pracy musiałabym robić studia, co dla mnie jest bez sensu, a weekendy w tym momencie odpadają na bieganie na uczelnię bo nie każdy ma identyczną sytuację życiową, z resztą jak pisałam, zleceń jest tyle że nawet w weekendy często pracuję. Więc dla Ciebie to bełkot a dla mnie szansa. Nie pcham się do zawodu jako ziomeczek po psychologii czy innych stosunkach międzynarowych tylko jednak czymś pokrewnym, a jednak widać jak jest.

Mussli, licz na siebie, nie na kogoś. Wymagaj od siebie, nie od kogoś. Wybrać się na uczelnie raz na 2 tygodnie na pare h jak się chce to da się radę. Jak się nie chce to się znajdzie wymówkę. Co zrobisz jak po zmianie przepisów by dopuścić architektów krajobrazu za chwilę znów będą je zmieniać? Będziesz prosiła żeby ktoś się podpisał na dokumentach?

U mnie po GP może 3 osoby prócz mnie pracuje w zawodzie lub coś koło, reszta korpo/ urzędy itp. także wątpie żeby ktoś po psychologii lub podobne pchał się w tą działkę.

Ja się cieszę że otwarli zawód. Gdyby nie to, nigdy bym nie pracowała w zawodzie.

Mussli, ja też pracowałam, uczyłam się a w pewnym momencie miałam przerwę 1,5 roku ze względu na chorobę. Myślisz że ktoś mnie chciał zatrudnić jak szukałam pracy? Lepiej być niezależnym i samodzielnym.

Mussli, trzymam kciuki za Ciebie byś się zebrała i zrobiła to, co trzeba i jest konieczne :-)

Obrazek użytkownika Piotr F
czarownicaz napisał/a:

Wzrost konkurencyjności podnosi jakość usług na rynku. Najlepsi wygrywają, ich praca sama się obroni.
Pozdrawiam!

W sytuacji kiedy jedynym kryterium jest cena wygrywają najtańsi, co nie zawsze oznacza, że najlepsi. Pani wypowiedź to puste frazesy. Rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana.

Obrazek użytkownika czarownicaz
Piotr F napisał/a:
czarownicaz napisał/a:

Wzrost konkurencyjności podnosi jakość usług na rynku. Najlepsi wygrywają, ich praca sama się obroni.
Pozdrawiam!

W sytuacji kiedy jedynym kryterium jest cena wygrywają najtańsi, co nie zawsze oznacza, że najlepsi. Pani wypowiedź to puste frazesy. Rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana.

W sytuacji gdy plan jest uchylany przez Wojewodę nie ma znaczenia, ile ktoś wziął za pracę. To, czy plan zostanie utrzymany w mocy czy uchylony - dla mnie to jest wyznacznik i potwierdzenie umiejętności. Żadne uprawnienia czy głupi egzamin.

To nie są puste frazesy, to z życia wzięte. Nikt z moich klientów się mnie nie zapytał czy mam uprawnienia czy jakiś egzamin. Dla nich ważne jest że mają dobrze zrobioną zmianę punktową w stosunkowo krótkim czasie, a przede wszystkim że traktuje się ich poważnie i z należytym szacunkiem. Część z nich otwarcie przyznała, że w życiu nie chcą mieć do czynienia z konkurencją, która de facto jest tzw. urbanista z uprawnieniami. Wcześniej konkurencja miała monopol na rynku, i strasznie poniewierali ludźmi. Teraz jak robota nie jest zrobiona to klienci zabierają dokumenty i idą do firmy która wywiąże się z umowy, nawet gdy cena jest wyższa. I zapłacą więcej bez mamrania bo im zależy.

Jeszcze raz, jak ktoś chce mieć zrobiony dobrze plan i wie, że to będzie dobrze zrobione to zapłaci za usługę - tak funkcjonuje rynek usług.

Pozdrawiam wszystkich!

Obrazek użytkownika s_b

Jeśli wyznacznikiem jakości planów czy dobrze wykonanej roboty ma być fakt niezaskarżenia przez wojewodę i nieuchylenia przez sąd to znaczy że planowania, urbanistyki już nie ma... Oczywiście to nic odkrywczego .... wygrywają najtańsi, ale też tacy, którzy niedyskutują i godzą się na wszystko co sobie wymyśli zleceniodawca ... tak działa system.
To że coś jest dozwolone prawem nie oznacza, że jest racjonalne i właściwe. Jakie by nie było środowisko urbanistów tzw. z dawnymi uprawnieniami, to części osób na czymś jeszcze zależało...
Nigdy nie byłem świadkiem aby urbanista z uprawnieniami "poniewierał ludźmi", ale widziałem takich którzy potrafili powiedzieć "nie" nieracjonalnym, głupim pomysłom, może o takich mowa w poprzedzającym poście ....

Obrazek użytkownika czarownicaz
s_b napisał/a:

Jeśli wyznacznikiem jakości planów czy dobrze wykonanej roboty ma być fakt niezaskarżenia przez wojewodę i nieuchylenia przez sąd to znaczy że planowania, urbanistyki już nie ma...

Mi bardziej chodziło o potwierdzenie umiejętności i wiedzy. Ilość utrzymanych planów a uchylonych jest wyznacznikiem lepszym niż zdany egzamin.
Nad jakością planów zawsze można dyskutować, co można było zrobić lepiej, inaczej itp.

Jaki Pan proponuje wyznacznik?

s_b napisał/a:

Oczywiście to nic odkrywczego .... wygrywają najtańsi, ale też tacy, którzy niedyskutują i godzą się na wszystko co sobie wymyśli zleceniodawca ... tak działa system.

To że coś jest dozwolone prawem nie oznacza, że jest racjonalne i właściwe. Jakie by nie było środowisko urbanistów tzw. z dawnymi uprawnieniami, to części osób na czymś jeszcze zależało...

Tak, zależało by wycisnąć jak najwięcej pieniędzy z klienta.

Co jeżeli taki Urbanista z uprawnieniami godzi się na zrobienie terenów przemysłowo-produkcyjnych a studium przewiduje tereny rolne? Oczywiście plan został zaskarżony i uchylony. To samo z działką bez dostępu do drogi publicznej. Jak uzasadnić takie pomyłki urbanisty z długoletnim doświadczeniem i z uprawnieniami? Na co liczył? Że się uda? Ja osobiście nigdy bym się nie podjęła takiego zlecenia.

s_b napisał/a:

Nigdy nie byłem świadkiem aby urbanista z uprawnieniami "poniewierał ludźmi", ale widziałem takich którzy potrafili powiedzieć "nie" nieracjonalnym, głupim pomysłom, może o takich mowa w poprzedzającym poście ....

Też nie rozumiem jak można tak traktować drugiego człowieka, tym bardziej jak się z tego żyje.
Chodziło głównie o zmiany punktowe na zabudowę mieszkaniową jednorodzinną/ zabudowę zagrodową (dom + garaż/ budynek gospodarczy), czyli bez cudów.

Podam jeszcze jeden ciekawy przykład jak wcześniej bezwzględnie wykorzystywano ludzi.

W pewnej miejscowości, w samym centrum na kamienicy mam swoją reklamę i nie płacę za nią ani grosza od przeszło 2 lat. Dlaczego? Ponieważ właścicielka przyszła do mnie pewnego dnia z dokumentami z prośbą o analizę, czy da się rade zmienić z rolnego na budowlane i w jakim zakresie. Po analizie okazało się że częściowo tak, i taką informację jej przekazałam. A ona mi odpowiedziała, że gdy w 2010 pytała tego urbanisty, ta odpowiedziała jej że nie da się przekształcić i żeby sprzedała jej jako rolne za pare groszy. Zmiany studium ani mpzp nie było w międzyczasie. Oczywiście nie muszę mówić do kogo przychodzą teraz mieszkańcy tej gminy ;)

Pozdrawiam wszystkich!

Obrazek użytkownika s_b
czarownicaz napisał/a:

Chodziło głównie o zmiany punktowe na zabudowę mieszkaniową jednorodzinną/ zabudowę zagrodową (dom + garaż/ budynek gospodarczy), czyli bez cudów.
(.....)
Ponieważ właścicielka przyszła do mnie pewnego dnia z dokumentami z prośbą o analizę, czy da się rade zmienić z rolnego na budowlane i w jakim zakresie. Po analizie okazało się że częściowo tak, i taką informację jej przekazałam.
(......)
Oczywiście nie muszę mówić do kogo przychodzą teraz mieszkańcy tej gminy ;)

Nie będę będę kontynuował tego wątku ale muszę napisać jedną myśl... przywołuje Pani sytuacje, które oczywiście nie powinny mieć miejsca, ale jednocześnie zacytowane fragmenty Pani wypowiedzi potwierdzają, że system jest patologiczny i regulacje/deregulacje zawodu nic tutaj nie pomogą ....

Obrazek użytkownika czarownicaz

Pewnie Pan się bardzo wstydzi za kolegów z uprawnieniami, rozumiem ;)

A teraz poważnie, właśnie deregulacja to najlepsze co mogło spotkać urbanistykę. Powoli, ale zaczyna działać mechanizm rynkowy. Czyli to co na początku pisałam, osoba która oferuje najlepsze usługi na rynku wygrywa.

A teraz kolejna ciekawostka. Wie Pan jak konkurencja stara się walczyć by utrzymać monopol na rynku? Smarują urzędnikom za polecenie xD taki stan umysłu.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
czarownicaz napisał/a:

A teraz poważnie, właśnie deregulacja to najlepsze co mogło spotkać urbanistykę.

Może urbanistykę, ale planowanie przestrzenne zdecydowanie raczej nie.

Obrazek użytkownika czarownicaz
kontr-urbanista napisał/a:
czarownicaz napisał/a:

A teraz poważnie, właśnie deregulacja to najlepsze co mogło spotkać urbanistykę.

Może urbanistykę, ale planowanie przestrzenne zdecydowanie raczej nie.

To zdecydowanie czy raczej? ;) Prosze się zdecydować ;)

Moim zdaniem gorzej już było, teraz może być tylko lepiej. Na wszystko potrzeba czasu.

Pozdrawiam wszystkich! :-)

Obrazek użytkownika czarownicaz
kontr-urbanista napisał/a:

https://www.salon24.pl/u/kontrurbanista/836129,urbanistyczne-robta-co-chceta-czyli-poderegulacyjna-wolna-amerykanka

1. Prosze podać dane ze źródłem ile osób w poszczególnych latach/ okresach zostało ukaranych wg możliwych kar.

2. Dlaczego ja nigdy nie zaryzykuję by nagiąć prawo? Ponieważ:
- gmina mnie zablokuje, czyli nie będę mogła robić na danym terenie jak coś zawalę, nie podpiszą dokumentów itp.
- opinia - lepiej mieć dobrą opinię.
- z tych samych powodów nie wszystko się realizuje co klient sobie życzy.

3. Moim zdaniem gdyby nadal zawód był zamknięty było by podobnie jak jest obecnie z rzeczoznawcami majątkowymi, czyli robi się uprawnienia ministerialne a banki same robią swoje listy rzeczoznawców, sztucznie blokowany dostęp do zawodu poprzez niską zdawalność egzaminów, duże korporacje dominują dla których robią rzeczoznawcy za pare zł (tu kilku asystentów robi na jednego urbanistę licząc na podbicie uprawnień) - podobne relacje istniałyby między urbanistami. A relacje urbanista-zwykły człowiek to już pomijam.

4. Panowie, moim zdaniem jeżeli jesteście dobrzy w swoim fachu, macie wyrobioną pozycję na rynku to nie macie się czego obawiać ze strony nowej konkurencji. Ja się nie obawiam nowej konkurencji. Co więcej, czekam by porozwalać te stare układy ;)

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
czarownicaz napisał/a:

4. Panowie, moim zdaniem jeżeli jesteście dobrzy w swoim fachu, macie wyrobioną pozycję na rynku to nie macie się czego obawiać ze strony nowej konkurencji.

Z tymi "Panowie..." byłbym ostrożny, ponieważ ja mam całkowicie odmienne poglądy na temat niż Panowie @Filip Sokołowski, @Łukasz Grzesiak.
Moje poglądy przedstawiłem kompleksowo tutaj:

https://www.salon24.pl/u/kontrurbanista/810783,jacy-urbanisci-sa-potrzeb...

Obrazek użytkownika czarownicaz
kontr-urbanista napisał/a:
czarownicaz napisał/a:

4. Panowie, moim zdaniem jeżeli jesteście dobrzy w swoim fachu, macie wyrobioną pozycję na rynku to nie macie się czego obawiać ze strony nowej konkurencji.

Z tymi "Panowie..." byłbym ostrożny, ponieważ ja mam całkowicie odmienne poglądy na temat niż Panowie @Filip Sokołowski, @Łukasz Grzesiak.
Moje poglądy przedstawiłem kompleksowo tutaj:

https://www.salon24.pl/u/kontrurbanista/810783,jacy-urbanisci-sa-potrzebni-polsce

Sensem mojej wypowiedzi miało być iż bez względu na fakt, czy zawód jest otwarty czy zamknięty, jeżeli Panowie jesteście dobrzy w swoim fachu to nie macie się co bać o pozycję na rynku. Nie o poglądy.

Ma Pan te dane o które pytałam w pkt. 1? Jestem ciekawa czy to prawo funkcjonowało, czy było martwe. To istotne skoro Pan podkreśla że obecnie nie ma żadnej kary dla urbanistów i Ci zderegulowani wyrządzają takie szkody dla przestrzeni.

Obrazek użytkownika Piotr F
czarownicaz napisał/a:

W sytuacji gdy plan jest uchylany przez Wojewodę nie ma znaczenia, ile ktoś wziął za pracę. To, czy plan zostanie utrzymany w mocy czy uchylony - dla mnie to jest wyznacznik i potwierdzenie umiejętności. Żadne uprawnienia czy głupi egzamin.

To nie są puste frazesy, to z życia wzięte. Nikt z moich klientów się mnie nie zapytał czy mam uprawnienia czy jakiś egzamin. Dla nich ważne jest że mają dobrze zrobioną zmianę punktową w stosunkowo krótkim czasie, a przede wszystkim że traktuje się ich poważnie i z należytym szacunkiem. Część z nich otwarcie przyznała, że w życiu nie chcą mieć do czynienia z konkurencją, która de facto jest tzw. urbanista z uprawnieniami. Wcześniej konkurencja miała monopol na rynku, i strasznie poniewierali ludźmi. Teraz jak robota nie jest zrobiona to klienci zabierają dokumenty i idą do firmy która wywiąże się z umowy, nawet gdy cena jest wyższa. I zapłacą więcej bez mamrania bo im zależy.

Jeszcze raz, jak ktoś chce mieć zrobiony dobrze plan i wie, że to będzie dobrze zrobione to zapłaci za usługę - tak funkcjonuje rynek usług.

Pozdrawiam wszystkich!

Zrobienie jak to Pani nazywa "zmiany punktowej" bez rozstrzygnięcia nadzorczego to jakby to Pani powiedzieć delikatnie - żadna sztuka. Nie oceniałbym umiejętności i doświadczenia po tego typu opracowaniach, ale nie mogę tego Pani zabronić.
O jakich klientach Pani pisze? Bo z tego co czytam, to nie są to raczej samorządy. Wie Pani, że to co Pani robi jest niezgodne z prawem? Prywatny inwestor może co najwyżej wpłacić do gminy darowiznę i w zaden sposób nie może wpływać na kształt planu. Pani kontakt z prywatnym inwestorem powinien się ograniczyć do przeczytania i przeanalizowania jego wniosku. Oczywiście może mi Pani zarzucić, że nie znam życia. Ja życie znam doskonale - mówię tylko gdzie kończy się granica profesjonalizmu.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
czarownicaz napisał/a:

To istotne skoro Pan podkreśla że obecnie nie ma żadnej kary dla urbanistów i Ci zderegulowani wyrządzają takie szkody dla przestrzeni.

Kiedy stwierdziłem, że "Ci zderegulowani wyrządzają takie szkody dla przestrzeni"?

Obrazek użytkownika czarownicaz
Piotr F napisał/a:

Zrobienie jak to Pani nazywa "zmiany punktowej" bez rozstrzygnięcia nadzorczego to jakby to Pani powiedzieć delikatnie - żadna sztuka. Nie oceniałbym umiejętności i doświadczenia po tego typu opracowaniach, ale nie mogę tego Pani zabronić.

1. Skoro to żadna sztuka, dlaczego doświadczeni urbaniści z uprawnieniami 'tworzą plan' dla działki bez dostępu do drogi publicznej który jest potem uchylany?
2. Z tego co się orientuję zmiany punktowe to najczęstsze zlecenia dla urbanisty.
3. Od małych rzeczy się zaczyna. Z czasem pojawiają się coraz ciekawsze i wymagające większego zaangażowania i wiedzy projekty.
4. Finansowo lepiej na tym wychodzę niż być asystentem w firmie. Rzekłabym, na dzień dzisiejszy jakieś 8x lepiej netto ;) niż byście mi Panowie łaskawie zaoferowali.

Piotr F napisał/a:

O jakich klientach Pani pisze? Bo z tego co czytam, to nie są to raczej samorządy. Wie Pani, że to co Pani robi jest niezgodne z prawem? Prywatny inwestor może co najwyżej wpłacić do gminy darowiznę i w zaden sposób nie może wpływać na kształt planu. Pani kontakt z prywatnym inwestorem powinien się ograniczyć do przeczytania i przeanalizowania jego wniosku. Oczywiście może mi Pani zarzucić, że nie znam życia. Ja życie znam doskonale - mówię tylko gdzie kończy się granica profesjonalizmu.

1. Na przykładzie, ostatnio gmina zorganizowała przetarg cenowy który wygrałam. Gmina płaci za swoje działki a mieszkańcy za swoje.
Jenak najczęściej, jeżeli nie ma przeciwwskazań prawnych, gminy podejmują uchwały o przystąpieniu a mieszkańcy sami decydują do jakiej firmy idą i sami pokrywają koszty. Z prostego powodu gmina nie płaci, ponieważ nie ma pieniędzy.
Wpłata na konto gminy i wtedy zmiana planu może być uznana jako korupcja.

Mógłby Pan powiedzieć że mogę się zatrudnić w urzędzie i wtedy robić zmiany planu zgodnie z prawem. Próbowałam, ale niestety konkursy były ustawione. Duże miasto czy mała miejscowość, wszędzie to samo. Musiałabym się zapisać do partii, czego nie zrobię ;)

Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika czarownicaz
kontr-urbanista napisał/a:
czarownicaz napisał/a:

To istotne skoro Pan podkreśla że obecnie nie ma żadnej kary dla urbanistów i Ci zderegulowani wyrządzają takie szkody dla przestrzeni.

Kiedy stwierdziłem, że "Ci zderegulowani wyrządzają takie szkody dla przestrzeni"?

A ma Pan te dane o które już 2 razy pytałam?

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Napisała Pani w jednym z wcześniejszych postów: "Ja życie znam doskonale" Od profesjonalnych urbanistów wymaga się przed wszystkim znajomości warsztatu urbanistycznego i obowiązującego w tym zakresie prawa. Z przepisów jednoznacznie wynika, kto ma dane, o które Pani pyta.
Pytanie o dane generalnie nie jest do mnie, ponadto mnie to nigdy nie interesowało. Takie informacje może Pani uzyskać w MIB zarówno w odniesieniu do okresu "przedizbowego" (art. 54) jak również z czasów funkcjonowania IU.
Nawet jeśli obowiązujące w tych czasach przepisy o odpowiedzialności zawodowej nie były doskonałe, to jednak istniały. Dzisiaj brak jakiegokolwiek "bata" na radosną twórczość tzw. urbanistów - i to jest właśnie patologia.
Odrębną kwestią jest udział procentowy "starych" i "nowych" urbanistów w tworzeniu planistycznych aberracji w okresie poderegulacyjnym. Osobiście nie widzę większej różnicy - profesjonalnych urbanistów w Polsce jak na lekarstwo - w moim województwie znam tylko jedną osobę, o której mogę powiedzieć, że jest profesjonalna w swoim zawodzie. I to jest dramat polskiej planistyki.

" Co więcej, czekam by porozwalać te stare układy ;)" Znikną stare, pojawia się nowe ;)

Obrazek użytkownika czarownicaz
kontr-urbanista napisał/a:

Napisała Pani w jednym z wcześniejszych postów: "Ja życie znam doskonale" Od profesjonalnych urbanistów wymaga się przed wszystkim znajomości warsztatu urbanistycznego i obowiązującego w tym zakresie prawa. Z przepisów jednoznacznie wynika, kto ma dane, o które Pani pyta.
Pytanie o dane generalnie nie jest do mnie, ponadto mnie to nigdy nie interesowało. Takie informacje może Pani uzyskać w MIB zarówno w odniesieniu do okresu "przedizbowego" (art. 54) jak również z czasów funkcjonowania IU.
Nawet jeśli obowiązujące w tych czasach przepisy o odpowiedzialności zawodowej nie były doskonałe, to jednak istniały. Dzisiaj brak jakiegokolwiek "bata" na radosną twórczość tzw. urbanistów - i to jest właśnie patologia.
Odrębną kwestią jest udział procentowy "starych" i "nowych" urbanistów w tworzeniu planistycznych aberracji w okresie poderegulacyjnym. Osobiście nie widzę większej różnicy - profesjonalnych urbanistów w Polsce jak na lekarstwo - w moim województwie znam tylko jedną osobę, o której mogę powiedzieć, że jest profesjonalna w swoim zawodzie. I to jest dramat polskiej planistyki.

" Co więcej, czekam by porozwalać te stare układy ;)" Znikną stare, pojawia się nowe ;)

1. To nie moje słowa.
2. Pytałam Pana skoro się Pan upiera przy dalszym funkcjonowaniu przepisów prawa które być może były martwe. Ja wcześniej napisałam moje powody dlaczego nie nagnę prawa, bez zagrożenia jakimiś karami. Uważam że są lepsze jak martwe zapisy 'wrona wronie oka nie wydziobie'.
3. Szczęściarz. Ja nie znam nawet jednego.
4. Jak już wcześniej napisałam, gorzej już było.

Pozdrawiam!

Obrazek użytkownika s_b
czarownicaz napisał/a:

4. Jak już wcześniej napisałam, gorzej już było.

Jak tak czytam... to mi się wydaje, że niestety gorzej to będzie przed nami...

Do roku 1995 istniała urbanistyka, planowanie, co prawda nie było tej techniki i tych narzędzi co teraz ale plany zarówno ogólne i szczegółowe miały jakiś sens. Zawarte w nich rozwiązania, pomysły z czegoś wynikały, z jakieś mniejszej lub większej wiedzy teoretycznej. Można było zobaczyć jak powinien wyglądać prawidłowo zaprojektowany układ komunikacyjny, że terenom mieszkaniowym towarzyszą funkcje usługowe, zieleni itd., i że wszystko to jest jakoś powiązanie... oczywiście nie neguję tego, że ich jakość w rozumieniu prawniczym była słaba, ale takie planowanie funkcjonowało, a co najważniejszy było skutecznie realizowane.

Po czym po roku 1995 r. nastąpiła nowa era..... nie będę pisał jak wygląda bo każdy widzi... generalnie planowanie przestrzenne, czy raczej urbanistyka w zdecydowanej większości przestała istnieć, co powoduje, że aktualnie nie jest to zawód dla ludzi, którzy mają ambicję zrobienia coś dobrego dla przestrzeni, dla swojego otoczenia, bo się zwyczajnie w tym systemie nie da. Aktualnie jedyną miarą sukcesu zawodowego jest brak zaskarżenia planu miejscowego przez wojewodę, to by się zgadzało zresztą z tym, że na portalu o nazwie urbanistyka dominują wątki poruszające zagadnienia związane z interpretacją i stosowaniem przepisów prawa.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

@czarownicaz
1.Przepraszam, rzeczywiście to nie Pani słowa, chociaż Pani wypowiedzi świadczą o tym, że życie zna Pani doskonale:)
2.Nie ma we mnie najmniejszego "upierania się" wręcz przeciwnie - uważam od dobrych dziesięciu lat, że obecne przepisy są kompletnie chore i od dobrych dziesięciu lat publicznie domagam się ich całkowitego usunięcia ("zdarłem" w tym temacie już niejedną klawiaturę) -ale jeśli takie przepisy obowiązują to nie możemy sobie we własnym zakresie wybierać co bardziej racjonalne a co bardziej "martwe". Domagajmy się ich zmiany, ale drogą legalną.
3. Nie wiem czy to można nazwać szczęściem - mam już trochę dość tych monologów;)
4. Zawsze może być gorzej - w tym zakresie "wierzę" w naszych planistycznych ekspertów, nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa - to ciągle ci sami suflerzy jedynie słusznych koncepcji i rozwiązań (i zawsze przy uchu rządzących). I ciągle z tej jednej jedynej, zasłużonej organizacji, co to zawsze do usług (nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat).

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
s_b napisał/a:

Po czym po roku 1995 r. nastąpiła nowa era..... nie będę pisał jak wygląda bo każdy widzi... generalnie planowanie przestrzenne, czy raczej urbanistyka w zdecydowanej większości przestała istnieć, co powoduje, że aktualnie nie jest to zawód dla ludzi, którzy mają ambicję zrobienia coś dobrego dla przestrzeni, dla swojego otoczenia, bo się zwyczajnie w tym systemie nie da. Aktualnie jedyną miarą sukcesu zawodowego jest brak zaskarżenia planu miejscowego przez wojewodę, to by się zgadzało zresztą z tym, że na portalu o nazwie urbanistyka dominują wątki poruszające zagadnienia związane z interpretacją i stosowaniem przepisów prawa.

To se ne vrati!
I tak ma być. Dość "górnolotnych" planistycznych eksperymentów na cudzej własności.
A "dominują wątki poruszające zagadnienia związane z interpretacją i stosowaniem przepisów prawa" bo Internet to nie jest miejsce do nauki projektowania urbanistycznego - od tego są uczelnie. A zagadnienia prawne, bo plany zagospodarowania przestrzennego to prawo. Jeśli plany miejscowe "kontestują prawo" to czynią bezprawie.

Obrazek użytkownika s_b

Właśnie zrozumiałem sens i źródło Pana nicka forumowego.
Dzięki górnolotnym planistycznym eksperymentom na cudzej własności generalnie w miastach w dzielnicach powstałych w latach 70-80 wszystko "ma ręce i nogi" chodźmy pod względem funkcjonalnym. Teraz jak pan to nazwał po zakończeniu górnolotnych planistycznych eksperymentów na cudzej własności, planuje de facto właściciel i jak planuje widzimy na przykładzie np nowych osiedli okalających miasta.
Szkoda, że Pan jako architekt i urbanista nie dostrzega w tym nowym systemie żadnej wady (i nie proponuje rozwiązań prawnych właśnie w tym zakresie), za to we wszystkich niemal wypowiedziach uparcie Pan twierdzi, że wina leży tak naprawdę wyłącznie na urbanistach nie mających wystarczająco opanowanych zagadnień prawnych, nie mających nadzoru... itd.

Co do drugiej części Pana wypowiedzi to doskonale wiem, że zgodnie z aktualnym stanem rzeczy plany miejscowe to prawo i nie mają nic wspólnego z urbanistyką, tak naprawdę wcale nie trzeba się na niej znać, aby planować.

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

s_b napisał/a:

Aktualnie jedyną miarą sukcesu zawodowego jest brak zaskarżenia planu miejscowego przez wojewodę, to by się zgadzało zresztą z tym, że na portalu o nazwie urbanistyka dominują wątki poruszające zagadnienia związane z interpretacją i stosowaniem przepisów prawa.

Dyskusje na tym portalu odzwierciedlają naszą codzienną rzeczywistość. A nazwa portalu powstała wówczas kiedy stawialiśmy pierwsze kroki w zawodzie, przez co mieliśmy ograniczone, zeby nie powiedziec blade, pojęcie o tej rzeczywistosci:) A apropos "nowej ery" urbanistyki - ostatnio podczas komisji urbanistycznej usłyszałem, że mój plan zawiera "naleciałości urbanistyczne" - nie wiedziałem czy potraktować to jako komplement czy zarzut:)

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

kontr-urbanista napisał/a:

A "dominują wątki poruszające zagadnienia związane z interpretacją i stosowaniem przepisów prawa" bo Internet to nie jest miejsce do nauki projektowania urbanistycznego - od tego są uczelnie.

są? obawiam się, że raczej "powinny być". Zresztą nauka projektowania urbanistycznego jest przy obecnych przepisach jak nauka łaciny. 

 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
s_b napisał/a:

Właśnie zrozumiałem sens i źródło Pana nicka forumowego.

Na wszelki wypadek chciałbym Pana doinformować w kwestii nicka "kontrurbanista":
w 2010 r. na założonym przeze mnie portalu opublikowałem projekt ustawy planistycznej, w której jednym z pomysłów na usytuowanie urbanistów w procesie planistycznym było utworzenie stanowiska kontrurbanisty. Tak wtedy opisałem tę funkcję:
"Kontrurbanista to propozycja pomocy i wzmocnienia merytorycznego oraz prawnego strony społecznej – obecnie słabszego uczestnika procedur planistycznych.
W dotychczasowych „procedurach partycypacyjnych” strona społeczna jest w materii planistyczno-prawnej bezradną, bezsilną i niekompetentną.
Jak już wielokrotnie o tym pisałem, w procesie tworzenia planu miejscowego występuje rażąca nierówność stron.
Nierówność taka to niezwykle słaba podstawa dla szukania rozsądnych merytorycznych kompromisów i marna szansa na uzyskanie planistycznego konsensusu a w konsekwencji dobrego planu miejscowego.
W założeniach projektu ustawy kontrurbanista to nie przeciw-urbanista ale pro-urbanista a jednocześnie równorzędny partner dla planisty sporządzającego plan miejscowy.
Instytucja „kontrurbanisty” to szansa na merytoryczne rozmowy „w jednym języku” najważniejszych uczestników procedury planistycznej a przez to możliwość skutecznych planistycznych negocjacji między stroną „gminną” i stroną „społeczną”.
Dla wdrożenia tego rozwiązania niezbędne jest wprowadzenie odpowiedzialności indywidualnej planistów w procedurze planistycznej.
Dzisiaj wygląda to wyjątkowo nieciekawie – projektant planu „zdejmuje z siebie” odpowiedzialność za plan miejscowy „normatywnością” tego aktu, urbaniści oceniający projekt w ramach gku-a chętnie korzystają z formuły odpowiedzialności zbiorowej (opinia gku-a to opinia gremium a nie konkretnych z nazwiska urbanistów).
Przy dzisiejszym deficycie urbanistów (fachowców) jest to marnotrawienie potencjału tego środowiska zawodowego.
Projektant planu miejscowego powinien w sposób rzeczywisty, indywidualnie (uprawnieniami) odpowiadać za „swoją robotę” a koledzy - urbaniści powinni „z otwartą przyłbicą” tj. jako kontrurbaniści, przedstawiać swoje oceny sporządzonego projektu planu miejscowego.
Ponadto w projekcie ustawy proponuję objęcie partycypacją społeczną, w tym także z udziałem kontrurbanisty, etapu tworzenia koncepcji planu.
Obecnie „partycypacja” sprowadza się w praktyce do oceny „gotowego wyrobu”.
I nawet jeśli ów „gotowy wyrób” czyli uzgodniony projekt planu jest w sposób zasadny krytykowany to brak woli gminy (a także autorów projektu) do jakichkolwiek zmian (bo za późno, bo zbyt duże koszty, bo nie mamy już czasu itp.)."

s_b napisał/a:

Dzięki górnolotnym planistycznym eksperymentom na cudzej własności generalnie w miastach w dzielnicach powstałych w latach 70-80 wszystko "ma ręce i nogi" chodźmy pod względem funkcjonalnym. Teraz jak pan to nazwał po zakończeniu górnolotnych planistycznych eksperymentów na cudzej własności, planuje de facto właściciel i jak planuje widzimy na przykładzie np nowych osiedli okalających miasta.

Uprzejmie informuję, że pominął Pan kilka zasadniczych kwestii, które stawiają lata 70-80 w zupełnie innym świetle, niż Pan to przedstawił:
1. Funkcjonowały wtedy wyłącznie państwowe pracownie/biura urbanistyczne i pracownicy tych biur - urbanista pojedynczy jako zawód praktycznie nie istniał, ponadto biura realizowały wyłącznie koncepcje "jedynej wtedy, słusznej i przewodniej siły narodu"
2. Był to okres nasilonej urbanizacji kraju (m.in. gierkowskie ożywienie gospodarcze) dające możliwość opracowywania wielkoobszarowych planów zagospodarowania przestrzennego, ponadto dla terenów niezainwestowanych i wtedy kompletnie pozbawionych wszelkiej ochrony typu "środowiskowego";
3. Budownictwo mieszkaniowe (funkcja wtedy wiodąca oprócz przemysłu) było wtedy jednym z ustawowych celów publicznych, pod które można było zgodnie z ówczesnym prawem wywłaszczać właścicieli gruntów prywatnych (konstytucyjną ochronę własności wprowadzono dopiero w 1990 r.)
4. "w dzielnicach powstałych w latach 70-80 wszystko "ma ręce i nogi"" - pamiętam czasy powstawania takich "mających ręce i nogi" dzielnic i osiedli - np. warszawski Ursynów.

s_b napisał/a:

Szkoda, że Pan jako architekt i urbanista nie dostrzega w tym nowym systemie żadnej wady (i nie proponuje rozwiązań prawnych właśnie w tym zakresie), za to we wszystkich niemal wypowiedziach uparcie Pan twierdzi, że wina leży tak naprawdę wyłącznie na urbanistach nie mających wystarczająco opanowanych zagadnień prawnych, nie mających nadzoru... itd.

Dostrzegam i proponuję od lat konkretne rozwiązania, szkoda, że Pan nie raczył zajrzeć pod link podany przez mnie w tym wątku, lub choćby tutaj:
http://kodeks-rozwoju-przestrzennego.webnode.com
ewentualnie tutaj:
http://kontrurbanista.webnode.com

s_b napisał/a:

Co do drugiej części Pana wypowiedzi to doskonale wiem, że zgodnie z aktualnym stanem rzeczy plany miejscowe to prawo i nie mają nic wspólnego z urbanistyką, tak naprawdę wcale nie trzeba się na niej znać, aby planować.

O jakiej urbanistyce chce Pan mówić przy planach miejscowych na kilka lub kilkanaście działek - a taka jest większość obecnych planów miejscowych. Osoby, które sporządzają takie plany nie powinny mówić o sobie, że są urbanistami, bo to jest nadużycie.

Obrazek użytkownika s_b

To co Pan proponuje w kwestii stanowiska kontrurbanisty... czy taką instytucją o takiej roli jaką pan opisuje nie powinien być urbanista ? - oczywiście nigdy nim nie będzie w obecnym systemie, gdy działa na zlecenie tylko jednej strony.

Państwowe służby planowania przestrzennego jak to Pan napisał uogólniając realizowały koncepcje narodu, a teraz urbaniści, planiści realizują koncepcje jednostek i lokalnych układów... różnica taka, że wtedy Ci co decydowali o przestrzeni nie byli opłacani przez jednostki i lokalne układy i mogli albo mieli szansę wykazywać się niezależnością.

Obrazek użytkownika kontr-urbanista
s_b napisał/a:

To co Pan proponuje w kwestii stanowiska kontrurbanisty... czy taką instytucją o takiej roli jaką pan opisuje nie powinien być urbanista ? - oczywiście nigdy nim nie będzie w obecnym systemie, gdy działa na zlecenie tylko jednej strony.

Rozumiem, że pisząc "urbanista" ma Pan na myśli autora sporządzanego planu miejscowego.
A odpowiadając na pytanie - w takiej roli (kontrurbanisty) autor planu nie może wystąpić ponieważ(jak sam Pan powiedział) z natury autor planu działa na zlecenie tylko jednej strony i zawsze tak będzie - nie ma się co czarować, że może być inaczej.
Mój pomysł na kontrurbanistę oczywiście obecnie jest niemożliwy do zrealizowania, dlatego zaproponowałem równocześnie nową ustawę planistyczną, która m.in. ten pomysł urzeczywistnia.



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 13 gości.