Jesteś tutaj Rok 2014 – ważny dla planowania przestrzennego i… urbanistów?

Rok 2014 – ważny dla planowania przestrzennego i… urbanistów?


Łukasz Grzesiak, Urbanistyka.info


Stoimy u progu nowego roku. Przed nami dwanaście miesięcy, które jeśli przyjmować poważnie zapowiedzi rządowe, będą niezmiernie ważne dla wytyczenia dalszego kierunku systemu planowania przestrzennego w Polsce i losu samych urbanistów. Wchodząc w nowy rok warto więc dokonać małego podsumowania.
Wedle harmonogramu prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego (KKPB) między lipcem a listopadem br. powinny rozpocząć się konsultacje Kodeksu Budowlanego, a następnie w końcu roku miałby on zostać przedstawiony Ministrowi Infrastruktury i Rozwoju jako de facto wersja ostateczna do dalszego procedowania. Namiastkę emocji oraz dyskusji, jakie zapewne wzbudzą konsultacje społeczne (i dobrze!) możemy już dziś obserwować w wyrażanych stanowiskach (często sprzecznych) co do samych idei zawartych w opublikowanych we wrześniu 2013 r. Tezach do Kodeksu Urbanistyczno – Budowlanego (dla zainteresowanych warto polecić m.in. stanowisko TUP w przedmiotowej sprawie). Abstrahując od szczegółów, trudno nie podzielić głosu tych (również w kontekście publikowanych często ostatnio na ogólnopolskich portalach ciekawych głosów poszczególnych architektów), którzy mówiąc o potrzebie systemowej przebudowy planowania przestrzennego w Polsce w myśl zapisów Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, postulują konieczność wypracowania najpierw (w miarę) wspólnego stanowiska co do roli planowania – innymi słowy: czy planowanie przestrzenne jako kompleksowy proces rozwoju społecznego – gospodarczego powinno stanowić nadrzędną wykładnię czy też być przede wszystkim narzędziem realizującym potrzeby i zamierzenia inwestycyjne? W gruncie rzeczy nie ma możliwości odpowiedzi na to pytanie, jeśli wcześniej nie będziemy umieli sobie odpowiedzieć – nie tylko jako środowisko branżowe zainteresowane szczególnie problemami przestrzeni, ale także jako lokalne społeczności – czy dla nas jako społeczeństwa przestrzeń jest na tyle ważnym czynnikiem harmonijnego rozwoju, że warto ją chronić i zadbać o dobro wspólne?
Pozytywna odpowiedź będzie bowiem determinować wszystkie pozostałe kwestie legislacyjne i organizacyjne związane z pracą nad systemem planowania przestrzennego. Pozytywna odpowiedź będzie oznaczać również, że gospodarowanie przestrzenią w sposób planowy jest dla nas wartością samą w sobie i dopiero swoisty bilans interesu publicznego z prywatnym każdorazowo w kontekście analiz społeczno – ekonomicznych stanowi podstawę do dalszych rozważań inwestycyjnych czy wręcz o jakimkolwiek szacowaniu wartości gruntów (w myśl zasady brak planu miejscowego uniemożliwia obrót rynkowy gruntem bo nieznane jest jego przeznaczenie).
Osobną kwestią, również często poruszaną w dotychczasowych stanowiskach, jest całkowity brak powiązania projektowanych zmian z planowaniem ponadlokalnym, które do niedawna pozostawało w gestii Ministra Rozwoju Regionalnego i miało podlegać osobnym rozwiązaniom legislacyjnym. Rozdzielenie kompetencji było podyktowane nowym podejściem do zagadnień rozwoju regionalnego odpowiadającym terytorialnemu wymiarowi polityki spójności w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej (o czym więcej w Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego 2010 – 2020). Pytaniem otwartym pozostaje więc kompleksowe rozwiązanie „ciągłości pionowej” planowania po stworzeniu Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju. Trudno bowiem sobie wyobrazić jakiekolwiek racjonalne i poważne merytoryczne podejście do zagadnień przestrzennych w poszczególnych studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin bez rozwiązania problemu obligatoryjnej nadrzędności planowania wyższego szczebla, tym bardziej, iż w propozycjach legislacyjnych studia gmin mają uzyskać jeszcze większą rangę przesądzającą o przestrzennym rozwoju danych jednostek. Dlatego wyjątkowo racjonalne wydają się być głosy wskazujące na konieczność odrębnego i holistycznego uregulowania zagadnień związanych z planowaniem przestrzeni. W przeciwnym razie powiedzenie „Polska – kraj permanentnie zabudowany” pozostanie nadal w mocy. Więcej – stoimy przed wyborem albo kompleksowej regulacji planistycznej albo niemocy decyzyjnej i ekonomicznej połączonej z pogłębiającym się chaosem przestrzennym. Trzeciej drogi nie ma.
W tym kontekście rok 2014 zapowiada się także ciekawie dla samych planistów przestrzennych i prac nad deregulacją (czytaj: likwidacją) zawodu urbanisty. Znamiennym jest fakt, iż prace te toczone są przez kompletnie nie powiązane merytorycznie z tematem gospodarki przestrzennej Ministerstwo Sprawiedliwości (o czym w zasadzie świadczy lektura samych Tez do Kodeksu) i to w czasie toczącej się, coraz ciekawszej, debaty nad docelowym kształtem Kodeksu, a sama dyskusja nad zasadnością potrzeby istnienia urbanisty jest de facto porażką publicznej debaty nt. planowania przestrzennego. Pominąć należy już fakt, iż zmierza ona często w kierunku całkowicie odwrotnym do tej, która toczona jest w krajach wysokorozwiniętych.
Reasumując niezależnie od dalszych losów legislacyjnych Kodeksu budowlanego i prac nad deregulacją, gospodarowanie przestrzenią to często proces nieodwracalny mający długookresowe konsekwencje nie tylko dla rozwoju społeczno – gospodarczego ale także – a może przede wszystkim – dla jakości życia mieszkańców. Czy jesteśmy już dziś w stanie myśleć w takich kategoriach?
 
Your rating: None Average: 3.2 (9 votes)


Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 0 gości.