Kilka dni temu przypominaliśmy Wam materiał zrealizowany dla “Wydarzeń” emitowanych na antenie telewizji Polsat oraz Polsat News o konfliktach przestrzennych, które najczęściej mają miejsce na obszarach podmiejskich i wiejskich. Nie są to jednak tylko konflikty “miastowych” z “miejscowymi”, bo bardzo często uciążliwości związane z prowadzonym gospodarstwem rolnym dają się we znaki wszystkim, szczególnie jeśli mamy do czynienia z produkcją na skalę przemysłową. W gminach, w których pokrycie miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego jest małe, władze mają ograniczone możliwości by odmówić realizacji takiego przedsięwzięcia w sąsiedztwie zabudowy zagrodowej czy nawet mieszkaniowej. Warunki zabudowy są uzyskiwane z reguły stopniowo tak by ominąć konieczność wykazania się tzw.”dobrym sąsiedztwem” i uzyskiwania decyzji środowiskowych. Często też deklarowana we wnioskach obsada odbiega od tej rzeczywiście planowanej. Jest to bardzo istotny problem. Najwięcej skarg zgłaszanych do inspekcji ochrony środowiska dotyczy właśnie uciążliwości zapachowych związanych z eksploatacji oczyszczalni ścieków, wykorzystywaniem komunalnych osadów ściekowych w rolnictwie, nieprzestrzeganiem przepisów ustawy o nawozach i nawożeniu, a także funkcjonowaniem ferm zwierząt, zakładów przemysłowych i składowisk odpadów.

Miał być Kodeks…

O konieczności wprowadzenia przepisów regulujących uciążliwości zapachowe mówi się już od dawna. Takie regulacje zawierał Kodeks Urbanistyczno – Budowlany, ale jego losy od jakiegoś czasu (tj. pojawienia się pomysłu specustawy mieszkaniowej) są bliżej nieznane lub bliżej niesprecyzowane. Co jakiś czas słyszymy jednak, że ktoś chce coś z tego “kodeksu” wyjąć i wprowadzić wcześniej, bo z tak mądrym rozwiązaniem nie ma co czekać na kodeks. I tak jest też w tym przypadku. Tym razem “wyjmującym” jest Minister Środowiska. Jak donosi “Rzeczpospolita”, do wykazu prac rządu zgłoszony został projekt o lokalizowaniu inwestycji “uciążliwych zapachowo”, który ma zapożyczyć rozwiązania “kodeksowe”.

Jakie czekają nas zmiany?

Przede wszystkim wszelkie przedsięwzięcia wrażliwe środowiskowo, w tym wszelkiego rodzaju wielkopowierzchniowe fermy zwierzęce, będzie można wznosić, gdy będzie to zgodne z planem miejscowym oraz na podstawie planu miejscowego. Tutaj pojawiają się tradycyjne głosy, że planów miejscowych jest jak na lekarstwo i że takie rozwiązanie może istotnie ograniczyć prawo własności. Idąc jednak tym tokiem myślenia, musielibyśmy stwierdzić, że planowanie przestrzenne jest po nic. Tak na marginesie, wydaje się, że autorzy specustawy mieszkaniowej tak właśnie sobie stwierdzili, ale nie ma co ich naśladować. Kodeks zakładał również wprowadzenie minimalnych odległości np. od budynków mieszkalnych. Konkretne liczby nie padły. Miały one zostać uregulowane rozporządzeniem. Jak będzie teraz, nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że Minister nie będzie strzelał z kapelusza z tymi odległościami i że nie pogrąży całkowicie produkcji rolnej tak jak to zrobiono z elektrowniami wiatrowymi. Kiedy nowe przepisy mają wejść w życie? – póki co nic nam o tym nie wiadomo, ale jak tylko będziemy wiedzieć więcej to się z Wami tą wiedzą podzielimy.

Podziel się!