Choć ustawa „odległościowa” (ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych) weszła w życie ponad 3 lata temu, to do niedawna spędzała sen z powiek głównie branży wiatrowej. Wszystko za sprawą przepisów przejściowych, które odsunęły w czasie wejście w życie restrykcyjnych regulacji w stosunku do budownictwa mieszkaniowego. Początkowo ustawodawca wprowadził 36-cio miesięczne vacatio legis, które w 2018r. zostało wydłużone do 72 miesięcy. Dotyczyło to jednak wyłącznie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które do połowy 2022 roku mogą być sporządzane na tzw. dotychczasowych zasadach. W wielu gminach tych planów brakuje i jedyną możliwością uzyskania pozwolenia na budowę jest wcześniejsze uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy dla działki, na której planujemy budować dom. I tu się zaczęły problemy, ponieważ ustawodawca zdecydował, że w strefie oddziaływania elektrowni wiatrowych możliwości uzyskania decyzji o warunkach zabudowy (popularnej WZtki) kończy się z dniem 16 lipca 2019 roku. Każdy kto po tej dacie próbował uzyskać warunki zabudowy na budowę budynku mieszkalnego lub budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa w tzw. strefie 10xH musiał spotkać się z decyzją odmową. To był moment, w którym “przeciętny Kowalski” dowiedział się, że ustawa “odległościowa” nie dotyczy tylko branży wiatrowej, ale również jego samego. Liczba tych „Kowalskich” stale rośnie. Tworzą oni nawet stowarzyszenia i żądają unieważnienia planów miejscowych, które dopuszczają możliwość budowy wiatraków. Zdumiewające jest jednak to, że winą za ten stan rzeczy obarczają władze gmin, które zgodziły się na budowę elektrowni wiatrowych. Mało kto zastanawia się nad tym, że wprowadzone przepisy mają się nijak do faktycznego oddziaływania elektrowni wiatrowych. Mało kto też dostrzega absurdy wprowadzonych regulacji. Ustawa, której celem miała być ochrona zdrowia ludzi przed negatywnym oddziaływaniem elektrowni wiatrowych zawiera przepisy przejściowe, które w okresie 6 lat dopuszczają powstawanie budynków mieszkalnych w pobliżu tych elektrowni. Jak to rozumieć? Nie pomagają nawet „działania naprawcze” podejmowane przez gminy, które starają się skorzystać ze wspomnianych wyżej przepisów przejściowych.

Prowadzona przeze mnie firma od 2016 roku zrealizowała kilkanaście miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w strefach 10xH. Po lipcu 2019 roku dostrzegam jednak zdecydowany wzrost zainteresowania tematem u osób, które posiadają nieruchomości w strefie 10xH. Ostatnio miałem też okazję uczestniczyć w kilku dyskusjach publicznych dot. miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które zostały podjęte w celu zachowania prawa do zabudowy w sąsiedztwie istniejących i planowanych elektrowni wiatrowych. Te dyskusje zdecydowanie wyróżniają się frekwencją i stopniem zdenerwowania uczestników. Ich uwaga nie skupia się wcale na ustawie “odległościowej” i na tym co gmina robi w celu niwelacji jej negatywnych skutków, a na walce z elektrowniami wiatrowymi. Publiczne dyskusje wyglądają podobnie do tych dotyczących planów miejscowych umożliwiających lokalizację elektrowni wiatrowych, a przecież nie to jest ich celem. Uczestnicy przywołują dobrze znane branży wiatrowej mity i posiłkują się wiedzą zdobytą w internecie. Uważam, że to co teraz ma miejsce zupełnie niesłusznie uderza w branże wiatrową, choć dobrze by było, żeby inwestorzy wiatrowi wsparli gminy i urbanistów w „terenie”.

Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o projekcie nowelizacji ustawy “odległościowej”, który zakładał wydłużenie vacatio legis dla WZtek.  Całe szczęście sejmowa komisja infrastruktury zarekomendowała w ubiegły czwartek odrzucenie w całości poselskiego projektu łagodzącego zapisy ustawy o zakazie budowy wiatraków w pobliżu zabudowań poprzez wydłużenie okresu możliwości uzyskania warunków zabudowy. Zaproponowaną zmianę ustawy należy uznać za szkodliwą. Gdyby ona weszła w życie mielibyśmy lawinę wniosków o decyzję o warunkach zabudowy w strefie 10xH, która nierzadko obejmuje szczere pola i dawno powinna być wyłączona z prawa do zabudowy. Nie ma za to wątpliwości, że zmiany są konieczne i to szybkie zmiany, ponieważ obecne regulacje prowadzą do narastania niepotrzebnych konfliktów.

 

 

Podziel się!