Wiatraki zrealizowane przed ustawą wiatrakową dzisiaj  

Strona 2 / 2 Wstecz
  RSS

Filip Sokołowski
(@filip)
Urbanista/Redaktor Naczelny Urbanistyka.Info Admin
Dołączył:2 lata  temu
Wpisy: 111
08/05/2019 4:05 pm  
Wysłany przez: ptaq

"W ustawie o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych nie ma mowy o strefie, a jedynie o odległości jaką należy uwzględnić przy uchwalaniu m.in. planów miejscowych (art. 6). "

Oczywiście ..., że mając rację jednocześnie jej nie masz 😀 Ustawa jest z 2016 r., a kontr-urbanista pytał o wiatraki, które powstały przed jej wejściem w życie (chyba, że coś źle przykumałem 🤔 ) "Pastwiąc" się dalej nad cytatem dodam, że jeśli wokół jednego wiatraka zakreślisz okrąg odpowiadający tej odległości (która nie jest strefą) to bez względu sposób zapisu tej odległości, tak czy siak strefa będzie 😋 

Poważnie?;) 

Sorry Panowie, właśnie się zorientowałem, że odpowiadam nie na temat:) Musicie mi wybaczyć, bo mam dwójkę małych dzieci i ostatnio nie dosypiam haha 

Wracając do tytułowego pytania:) gmina może, ale nie musi uwzględniać w swoich przygranicznych planach strefy od wiatraków (istniejących czy projektowanych w mpzp w sąsiedniej gminie), wyznaczonej na podstawie przepisów odrębnych (kiedy to sztywna odległość 10H nie była ustalona przepisami prawa). Ustalenia planu nie mogą wykraczać poza jego granice. Oczywiście jest wiele takich przypadków, ale Ci bardziej rozsądni inwestorzy prowadzili 2 procedury na styku gmin, zabezpieczając niejako przyszłość swojej inwestycji. Niestety byli też tacy, którzy chcieli zrobić plan omijając wszystkie przeszkody. W rezultacie powstało mnóstwo planów pod wiatraki, których granice i strefa oddziaływania ucinają się równo na granicy z zabudową mieszkaniową. Cześć z tych projektów nie została zrealizowana i czeka na lepsze czasy - w międzyczasie na granicy tych planów powstały piękne białe domki, które skutecznie uniemożliwią w przyszłości realizację inwestycji, bo nie spełni ona wymagań akustycznych. Ja jak wykonywałem plany wiatrowe sugerowałem inwestorom włączenie w granice planu całego obszaru, na który planowane wiatraki oddziaływały akustycznie (na podstawie analiz akustycznych) w celu zabezpieczenia tych terenów przed pojawieniem się zabudowy mieszkaniowej np. tuż po uchwaleniu danego planu na podstawie decyzji WZ. Takich planów jest niestety bardzo mało, dlatego uważam, ze jeśli kiedyś temat wiatraków się znowu odblokuje to część inwestorów się zdziwi co się stało przez czas "zamrożenia" w sąsiedztwie ich projektów. Tym bardziej, że aktualne przepisy, tak jak to już wcześniej wspomniałem, zachęcają do "zabezpieczania" terenów pod zabudowę, często w oderwaniu od popytu. 

This post was modified 3 miesiące  temu by Filip Sokołowski
This post was modified 3 miesiące  temu by Filip Sokołowski

Filip Sokołowski


OdpowiedzCytat
kontr-urbanista
(@kontr-urbanista)
Bardzo Aktywny Użytkownik
Dołączył:12 miesięcy  temu
Wpisy: 156
09/05/2019 7:46 pm  
Wysłany przez: Filip Sokołowski
Wysłany przez: ptaq

"W ustawie o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych nie ma mowy o strefie, a jedynie o odległości jaką należy uwzględnić przy uchwalaniu m.in. planów miejscowych (art. 6). "

Oczywiście ..., że mając rację jednocześnie jej nie masz 😀 Ustawa jest z 2016 r., a kontr-urbanista pytał o wiatraki, które powstały przed jej wejściem w życie (chyba, że coś źle przykumałem 🤔 ) "Pastwiąc" się dalej nad cytatem dodam, że jeśli wokół jednego wiatraka zakreślisz okrąg odpowiadający tej odległości (która nie jest strefą) to bez względu sposób zapisu tej odległości, tak czy siak strefa będzie 😋 

Poważnie?;) 

Sorry Panowie, właśnie się zorientowałem, że odpowiadam nie na temat:) Musicie mi wybaczyć, bo mam dwójkę małych dzieci i ostatnio nie dosypiam haha 

Wracając do tytułowego pytania:) gmina może, ale nie musi uwzględniać w swoich przygranicznych planach strefy od wiatraków (istniejących czy projektowanych w mpzp w sąsiedniej gminie), wyznaczonej na podstawie przepisów odrębnych (kiedy to sztywna odległość 10H nie była ustalona przepisami prawa). Ustalenia planu nie mogą wykraczać poza jego granice. (...)

Przypadek, który opisuję jest szczególnego rodzaju ponieważ "kolizyjna" sytuacja (zapewne jest trochę takich przypadków) z gminą sąsiednią została stworzona ustawowo a konkretnie przez nieudolne zapisy ustawy wiatrakowej, którymi "wylano dziecko z kąpielą" tj. zanegowano główną intencję ustawodawcy - ustawową ochronę zabudowy mieszkaniowej istniejącej i mogącej powstać w przyszłości przed uciążliwościami sąsiedztwa wiatraków.  

Nie podzielam poglądu, że gmina sąsiednia "może, ale nie musi". W sytuacji, kiedy gmina nie zechce "dostrzec " istnienia wiatraków zrealizowanych legalnie tj. przed wejściem w życie ustawy wiatrakowej, w mojej ocenie dokonuje w ten sposób "planistycznego oszustwa" wobec mieszkańców - właścicieli gruntów objętych zakazami budowy mieszkaniówki wynikającymi z ustawy wiatrakowej i nie ma tu najmniejszego znaczenia pod co tereny w zasięgu tych ograniczeń będą przeznaczone. Ponieważ wspomniane wiatraki są "realem" to jest oczywiste, że generują "realną" uciążliwość, która w świetle obowiązującego od 2016 r. prawa wymaga jej uwzględnienia w działaniach planistycznych - granica administracyjna nie stanowi w "realu" bariery dla takiej uciążliwości. Wspomniane przez Pana przepisy przejściowe mają w tym przypadku jedynie takie znaczenie, że wyraźnie definiują status wiatraków ujętych w planach uchwalonych przed datą wejścia w życie ustawy wiatrakowej, które do tego momentu nie zostały zrealizowane - ale nie o takich wiatrakach jest dyskusja.

 


OdpowiedzCytat
Filip Sokołowski
(@filip)
Urbanista/Redaktor Naczelny Urbanistyka.Info Admin
Dołączył:2 lata  temu
Wpisy: 111
10/05/2019 12:21 am  
Wysłany przez: kontr-urbanista

 

Przypadek, który opisuję jest szczególnego rodzaju ponieważ "kolizyjna" sytuacja (zapewne jest trochę takich przypadków) z gminą sąsiednią została stworzona ustawowo a konkretnie przez nieudolne zapisy ustawy wiatrakowej, którymi "wylano dziecko z kąpielą" tj. zanegowano główną intencję ustawodawcy - ustawową ochronę zabudowy mieszkaniowej istniejącej i mogącej powstać w przyszłości przed uciążliwościami sąsiedztwa wiatraków.  

Nie podzielam poglądu, że gmina sąsiednia "może, ale nie musi". W sytuacji, kiedy gmina nie zechce "dostrzec " istnienia wiatraków zrealizowanych legalnie tj. przed wejściem w życie ustawy wiatrakowej, w mojej ocenie dokonuje w ten sposób "planistycznego oszustwa" wobec mieszkańców - właścicieli gruntów objętych zakazami budowy mieszkaniówki wynikającymi z ustawy wiatrakowej i nie ma tu najmniejszego znaczenia pod co tereny w zasięgu tych ograniczeń będą przeznaczone. Ponieważ wspomniane wiatraki są "realem" to jest oczywiste, że generują "realną" uciążliwość, która w świetle obowiązującego od 2016 r. prawa wymaga jej uwzględnienia w działaniach planistycznych - granica administracyjna nie stanowi w "realu" bariery dla takiej uciążliwości. Wspomniane przez Pana przepisy przejściowe mają w tym przypadku jedynie takie znaczenie, że wyraźnie definiują status wiatraków ujętych w planach uchwalonych przed datą wejścia w życie ustawy wiatrakowej, które do tego momentu nie zostały zrealizowane - ale nie o takich wiatrakach jest dyskusja.

 

Przeanalizujmy sprawę na konkretnym przypadku:

Gmina A uchwaliła sobie plan (przed 2016), tuż przy granicy z gminą B i zezwoliła na lokalizację wiatraków. Najbliższy wiatrak od granicy między gminami zlokalizowany jest w odległości 200m. W planie natomiast jest ustalenie, że zabudowy mieszkaniowej nie można lokalizować bliżej niż 500m od wiatraka. Tym samy ustalenie planu uchwalonego na obszarze gminy A ingeruje w sposób zagospodarowania obszaru gminy B. Czy uchwalenie takiego planu było zgodne z prawem? 

Plan utrzymał się w mocy, a na jego podstawie powstały wiatraki.

Nastał rok 2016, wprowadzono ustawę o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych i kwestia odległości pomiędzy istniejącymi elektrowniami, a planowaną zabudową mieszkaniową została z góry narzucona tj. 10H istniejącego wiatraka + zapis, że odległość ta jest wiążąca dla gmin przy sporządzaniu mpzp. W rezultacie obszar z zakazem zabudowy w granicach gminy B zwiększył się z 300m do 1000m (przy założeniu, że ten wiatrak, który stoi 200m od granicy ma 120m). Czy gdyby nie przepisy przejściowe gmina B miałaby jakiekolwiek inne wyjście niż uwzględnienie w swoich planach tej odległości? Ja uważam, że nie. 

Ale mamy przepisy przejściowe, na podstawie których gmina B może zlokalizować zabudowę mieszkaniową w odległości bliższej niż te 1000m od granicy z gminą A. Może, ale nie musi. Pan twierdzi, że jak gmina to zrobi to jest to planistyczne oszustwo - czy dobrze zrozumiałem? Zgodziłbym się, jeżeli byśmy mieli pewność, że te 1200m to granica bezpieczeństwa - gwarancja, że nie będzie negatywnego oddziaływania. Problem w tym, że nie ma żadnych podstaw, żeby tak twierdzić, bo 10H to sztucznie ustalona bariera. 

Na podstawie wspomnianych przepisów przejściowych gmina może korzystać z przepisów dotychczasowych. Co to oznacza? No to, że gmina B musi uwzględnić tą wcześniejsza odległość 500m. Czy musi? I tu wracamy znowu do rozważania czy gmina A miała prawo uchwalić taki plan i czy on ma jakąś moc prawną w graniach gminy B? Odpowiedź byłaby prosta gdyby te wiatraki nie stały, ale nie o takim przypadku mówimy. 

Reasumując - odległość 10H po upływie 72 miesięcy od uchwalenia ustawy wiatrakowej będzie trzeba uwzględnić, bez znaczenia czy wiatraki stoją w tej samej gminie czy w gminie sąsiedniej. Póki mamy przepisy przejściowe gmina może, ale nie musi się do tej odległości stosować. 

 

This post was modified 3 miesiące  temu by Filip Sokołowski
This post was modified 3 miesiące  temu by Filip Sokołowski

Filip Sokołowski


OdpowiedzCytat
kontr-urbanista
(@kontr-urbanista)
Bardzo Aktywny Użytkownik
Dołączył:12 miesięcy  temu
Wpisy: 156
10/05/2019 8:29 am  
Wysłany przez: Filip Sokołowski
Wysłany przez: kontr-urbanista

 

Przypadek, który opisuję jest szczególnego rodzaju ponieważ "kolizyjna" sytuacja (zapewne jest trochę takich przypadków) z gminą sąsiednią została stworzona ustawowo a konkretnie przez nieudolne zapisy ustawy wiatrakowej, którymi "wylano dziecko z kąpielą" tj. zanegowano główną intencję ustawodawcy - ustawową ochronę zabudowy mieszkaniowej istniejącej i mogącej powstać w przyszłości przed uciążliwościami sąsiedztwa wiatraków.  

Nie podzielam poglądu, że gmina sąsiednia "może, ale nie musi". W sytuacji, kiedy gmina nie zechce "dostrzec " istnienia wiatraków zrealizowanych legalnie tj. przed wejściem w życie ustawy wiatrakowej, w mojej ocenie dokonuje w ten sposób "planistycznego oszustwa" wobec mieszkańców - właścicieli gruntów objętych zakazami budowy mieszkaniówki wynikającymi z ustawy wiatrakowej i nie ma tu najmniejszego znaczenia pod co tereny w zasięgu tych ograniczeń będą przeznaczone. Ponieważ wspomniane wiatraki są "realem" to jest oczywiste, że generują "realną" uciążliwość, która w świetle obowiązującego od 2016 r. prawa wymaga jej uwzględnienia w działaniach planistycznych - granica administracyjna nie stanowi w "realu" bariery dla takiej uciążliwości. Wspomniane przez Pana przepisy przejściowe mają w tym przypadku jedynie takie znaczenie, że wyraźnie definiują status wiatraków ujętych w planach uchwalonych przed datą wejścia w życie ustawy wiatrakowej, które do tego momentu nie zostały zrealizowane - ale nie o takich wiatrakach jest dyskusja.

 

Przeanalizujmy sprawę na konkretnym przypadku:

Gmina A uchwaliła sobie plan (przed 2016), tuż przy granicy z gminą B i zezwoliła na lokalizację wiatraków. Najbliższy wiatrak od granicy między gminami zlokalizowany jest w odległości 200m. W planie natomiast jest ustalenie, że zabudowy mieszkaniowej nie można lokalizować bliżej niż 500m od wiatraka. Tym samy ustalenie planu uchwalonego na obszarze gminy A ingeruje w sposób zagospodarowania obszaru gminy B. Czy uchwalenie takiego planu było zgodne z prawem? 

Plan utrzymał się w mocy, a na jego podstawie powstały wiatraki.

Nastał rok 2016, wprowadzono ustawę o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych i kwestia odległości pomiędzy istniejącymi elektrowniami, a planowaną zabudową mieszkaniową została z góry narzucona tj. 10H istniejącego wiatraka + zapis, że odległość ta jest wiążąca dla gmin przy sporządzaniu mpzp. W rezultacie obszar z zakazem zabudowy w granicach gminy B zwiększył się z 300m do 1000m (przy założeniu, że ten wiatrak, który stoi 200m od granicy ma 120m). Czy gdyby nie przepisy przejściowe gmina B miałaby jakiekolwiek inne wyjście niż uwzględnienie w swoich planach tej odległości? Ja uważam, że nie. 

Ale mamy przepisy przejściowe, na podstawie których gmina B może zlokalizować zabudowę mieszkaniową w odległości bliższej niż te 1000m od granicy z gminą A. Może, ale nie musi. Pan twierdzi, że jak gmina to zrobi to jest to planistyczne oszustwo - czy dobrze zrozumiałem? Zgodziłbym się, jeżeli byśmy mieli pewność, że te 1200m to granica bezpieczeństwa - gwarancja, że nie będzie negatywnego oddziaływania. Problem w tym, że nie ma żadnych podstaw, żeby tak twierdzić, bo 10H to sztucznie ustalona bariera. 

Na podstawie wspomnianych przepisów przejściowych gmina może korzystać z przepisów dotychczasowych. Co to oznacza? No to, że gmina B musi uwzględnić tą wcześniejsza odległość 500m. Czy musi? I tu wracamy znowu do rozważania czy gmina A miała prawo uchwalić taki plan i czy on ma jakąś moc prawną w graniach gminy B? Odpowiedź byłaby prosta gdyby te wiatraki nie stały, ale nie o takim przypadku mówimy. 

Reasumując - odległość 10H po upływie 72 miesięcy od uchwalenia ustawy wiatrakowej będzie trzeba uwzględnić, bez znaczenia czy wiatraki stoją w tej samej gminie czy w gminie sąsiedniej. Póki mamy przepisy przejściowe gmina może, ale nie musi się do tej odległości stosować. 

 

Tak dla uporządkowania dyskusji - opisana przeze mnie sytuacja jest nieco inna:

Gmina A uchwaliła sobie plan (przed 2016), tuż przy granicy z gminą B i wyznaczyła w nim lokalizację wiatraków. Najbliższy "planistyczny" wiatrak od granicy między gminami zlokalizowany jest w odległości 500m. W planie  jest ustalenie, że zabudowy mieszkaniowej nie można lokalizować bliżej niż 500m od wiatraka. Tym samy to ustalenie planu uchwalonego mieści się w całości na obszarze gminy A i nie ingeruje w sposób zagospodarowania obszaru gminy B. W tym przypadku uchwalenie takiego planu było zgodne z prawem.

I tu istotna uwaga: gdyby było tak jak w Pańskim przykładzie, mielibyśmy naruszenie prawa ponieważ uchwała byłaby podjęta z naruszeniem właściwości miejscowej rady gminy (uchwalenie ustaleń planistycznych definiujących uciążliwości obejmujące przestrzennie gminę sąsiednią).

Wracając do mojego przypadku (zaproponowanego do dyskusji) - jest to sytuacja, w której plan został sporządzony przed 2016 r. i jest zgodny z prawem tzn. ustalenia dotyczące planowanego "szkodliwego" oddziaływania wiatraków (zgodnie z obowiązującymi wtedy wymogami) mieszczą się całkowicie w granicach gminy. Ponadto, co jest w tym przypadku kluczowe, wiatraki te zostały zrealizowane przed 2016 r. Ustawa wiatrakowa spowodowała, że narzucona przez nią "ustawowa" strefa "szkodliwego" oddziaływania nałożona na wiatraki, które zostały zrealizowane przed 2016 r., wykracza znacząco poza granice gminy. I moje proste pytanie brzmiało: co gmina sasiednia powinna zrobić z tym "znaczącym wykroczeniem" na jej teren w sytuacji kiedy sporządza dzisiaj (pod rządami ustawy wiatrakowej) plan miejscowy obejmujący także strefę "wykroczenia"?

 


OdpowiedzCytat
Filip Sokołowski
(@filip)
Urbanista/Redaktor Naczelny Urbanistyka.Info Admin
Dołączył:2 lata  temu
Wpisy: 111
10/05/2019 4:04 pm  

Ja Panu na to pytanie odpowiedziałem:

Reasumując - odległość 10H po upływie 72 miesięcy od uchwalenia ustawy wiatrakowej będzie trzeba uwzględnić, bez znaczenia czy wiatraki stoją w tej samej gminie czy w gminie sąsiedniej. Póki mamy przepisy przejściowe gmina może, ale nie musi się do tej odległości stosować. 

Pan ma inne zdanie?

This post was modified 3 miesiące  temu by Filip Sokołowski

Filip Sokołowski


OdpowiedzCytat
kontr-urbanista
(@kontr-urbanista)
Bardzo Aktywny Użytkownik
Dołączył:12 miesięcy  temu
Wpisy: 156
10/05/2019 6:56 pm  
Wysłany przez: Filip Sokołowski

Ja Panu na to pytanie odpowiedziałem:

Reasumując - odległość 10H po upływie 72 miesięcy od uchwalenia ustawy wiatrakowej będzie trzeba uwzględnić, bez znaczenia czy wiatraki stoją w tej samej gminie czy w gminie sąsiedniej. Póki mamy przepisy przejściowe gmina może, ale nie musi się do tej odległości stosować. 

Pan ma inne zdanie?

Proszę mnie jeszcze upewnić, że istnieją skuteczne procedury (przepisy, instytucje itp.), dzięki którym gmina zostanie zmuszona za 72 miesiące do korekty planu w celu uwzględnienia ustawowego wymogu 10H. Osobiście nie widzę takiej możliwości, szczególnie w sytuacji, kiedy plany w gminach sąsiednich są uchwalane już teraz a przez 72 miesiące zostaną w znaczącym stopniu zrealizowane i to w taki sposób, że próba "uwzględnienia" może się zakończyć planistycznym fiaskiem.


OdpowiedzCytat
Filip Sokołowski
(@filip)
Urbanista/Redaktor Naczelny Urbanistyka.Info Admin
Dołączył:2 lata  temu
Wpisy: 111
10/05/2019 8:43 pm  

Chyba się źle zrozumieliśmy. Chodziło mi o to, że uchwalając plan po upływie tych 72 miesięcy gmina będzie musiała uwzględniać wymóg 10H. Do tego momentu istnieje możliwość uchwalenia planu, bez konieczności uwzględnienia tego wymogu. Oczywiście, że nikt nie będzie gmin zmuszał do korekt w planach uchwalonych przed upływem wspomnianych 72 miesięcy. To byłby całkowity absurd. 

Filip Sokołowski


OdpowiedzCytat
kontr-urbanista
(@kontr-urbanista)
Bardzo Aktywny Użytkownik
Dołączył:12 miesięcy  temu
Wpisy: 156
10/05/2019 9:15 pm  

Napisałem dokładnie odwrotnie - po okresie przejściowym nikt nie zmusi gminy do zmiany planu w celu uwzględnienia wymogu 10H


OdpowiedzCytat
Filip Sokołowski
(@filip)
Urbanista/Redaktor Naczelny Urbanistyka.Info Admin
Dołączył:2 lata  temu
Wpisy: 111
10/05/2019 10:15 pm  
Wysłany przez: kontr-urbanista

Napisałem dokładnie odwrotnie - po okresie przejściowym nikt nie zmusi gminy do zmiany planu w celu uwzględnienia wymogu 10H

Oczywiście, że nie zmusi. Swoją drogą, czemu miałoby to służyć?

Filip Sokołowski


OdpowiedzCytat
kontr-urbanista
(@kontr-urbanista)
Bardzo Aktywny Użytkownik
Dołączył:12 miesięcy  temu
Wpisy: 156
11/05/2019 11:45 am  
Wysłany przez: Filip Sokołowski
Wysłany przez: kontr-urbanista

Napisałem dokładnie odwrotnie - po okresie przejściowym nikt nie zmusi gminy do zmiany planu w celu uwzględnienia wymogu 10H

Oczywiście, że nie zmusi. Swoją drogą, czemu miałoby to służyć?

Zdaję sobie sprawę, że dla Pana może to być "cienki" argument, ale zaryzykuję i na Pańskie pytanie odpowiem tak: ochronie prawa własności właścicieli gruntów, które to grunty na mocy ustawy zostały objęte ustawowymi  (potencjalnymi) ograniczeniami w postaci "strefy" 10xH, a którzy według Pańskiej filozofii wdrażania ustawy wiatrakowej najprawdopodobniej nigdy oficjalnie nie dostaną indywidualnie skonkretyzowanego urzędowego "glejtu" w tej sprawie a tym samym jakiejkolwiek prawnej możliwości skutecznego żądania odszkodowania z tytułu obniżenia wartości nieruchomości zakazami zabudowy generowanymi przez wiatraki istniejące w gminie sąsiedniej.

This post was modified 3 miesiące  temu by kontr-urbanista

OdpowiedzCytat
Strona 2 / 2 Wstecz